W niedzielę znów pójdziemy do urn. To kolejne już wybory, w których nie będziemy mogli głosować przez internet - mimo że od co najmniej dwóch lat trwają prace nad projektem ustawy, która miałaby takie e-głosowanie wprowadzić. Skąd poślizg? Przez… nieuwagę i urzędnicze zapominalstwo.

REKLAMA

Projekt ustawy o e-głosowaniu i głosowaniu korespondencyjnym został opracowany przez Parlamentarny Zespół Polska 2.0 i już w sierpniu ubiegłego roku trafił do organizacji pozarządowych na konsultacje.

Według informacji reportera RMF FM Pawła Balinowskiego, co najmniej pół roku temu organizacje te wysłały pismo z prośbą o dodatkowe wyjaśnienia. Dokument został odebrany i... zgubiony. Nie było na niego odpowiedzi, co w praktyce zablokowało dalsze prace. Zaginiony list udało się odnaleźć, ale po mniej więcej 6 miesiącach - i właśnie tak duży jest poślizg w pracach nad ustawą.

Szef zespołu Polska 2.0 poseł Wincenty Elsner nie komentuje wpadki. Jak twierdzi, jedyny powód opóźnienia to niedawne zmiany w kodeksie wyborczym. Zmieniły się warunki głosowania korespondencyjnego, więc zmusza to mnie do przeanalizowania powtórnie projektu ustawy i niestety złożenia go w formie autopoprawki po raz drugi z uwzględnieniem wprowadzonych zmian - mówi poseł w rozmowie z RMF FM.

Rzeczywiście prezydent Bronisław Komorowski już trzy miesiące temu podpisał pakiet zmian w kodeksie wyborczym, w myśl których wszyscy obywatele będą mogli głosować korespondencyjnie (a nie jak wcześniej tylko osoby niepełnosprawne) - to zagadnienie również znajdowało się w projekcie zespołu Polska 2.0, który teraz wymaga zmian. Prezydencki podpis miał jednak miejsce już 3 miesiące po tym, jak zaginęło feralne pismo.

Wpisz postulat dla swojego regionu na Samorządowej Mapie Życzeń!

Zobacz mapę prezydenckich pojedynków w największych miastach!