Trener Aleksander Wierietielny przyznaje, że będzie zadowolony, jeżeli Justynie Kowalczyk uda się w jutrzejszym biegu na 15 kilometrów utrzymać niecałą minutę przewagi nad najgroźniejszymi rywalkami w Tour de Ski. „To przecież najdłuższy bieg obecnego TdS i istotny etap” – podkreśla. "Nie chcę ułatwiać zadania naszym rywalom. Mogę tylko powiedzieć, że nastroje panują u nas bojowe" - dodaje.

REKLAMA

Dziś zawodniczki mają drugą przerwę w zawodach Tour de Ski. Od jutro będą startować codziennie. Polska ekipa przed południem dotarła ze Szwajcarii do Włoch i zamieszkała w Dobiacco. Zdążyliśmy już odbyć nawet trening na pętlach, po których Justyna będzie biegać w kolejnych dniach. Są bardzo dobrze przygotowane. Śnieg jest co prawda sztuczny, bo w Alpach prawdziwej zimy nie ma, ale najważniejsze, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania i trasy są w porządku - opisuje trener Justyny Kowalczyk, Aleksander Wierietielny. Podkreśla, że nie wierzy w zapowiedzi powstania grupy pościgowej, która w jutrzejszym wyścigu miałaby wspólnym wysiłkiem próbować zbliżyć się do Polki. Takie spekulacje nie ma mają żadnego uzasadnienia - ocenia. Moim zdaniem Johaug od startu rzuci się w pogoń za Justyną, a nie będzie się oglądać na Steirę czy inne narciarki. Jaki sens miałoby dla niej czekanie na kolejne zawodniczki? - pyta retorycznie.

Szkoleniowiec podkreśla, że wygrana w TdS w tym sezonie nie jest priorytetem jego podopiecznej. Ten Tour traktujemy przede wszystkim jako dobry trening przed mistrzostwami świata - deklaruje. Najważniejsze jest dla nas, by dobrze biegać i nie popełniać błędów w czasie startów. Na razie to się udaje - dodaje. Podkreśla, że cieszy go nie tylko rosnąca forma Kowalczyk, ale i brak kłopotów zdrowotnych. Odpukać, na razie żadne wirusy nas się nie czepiają i... niech tak zostanie - podsumowuje.