Z powodu zagrożenia wyciekiem toksycznej mazi z tamy na zbiorniku w Ajkai ewakuowano 750 mieszkańców z miejscowości Kolontar. Część z nich trafiła do hal sportowych i szkół. Na razie nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić do swoich domów.

REKLAMA

To była czwarta rano, zadzwonił do mnie jeden z sąsiadów, pojawiła się policja. Powiedzieli, że musimy się szybko spakować, że musimy wziąć ubrania na trzy dni. Zdążyłem zabrać tylko rzeczy na zmianę: parę butów, trochę mydła i to wszystko. Powiedzieli mi, że dziś wieczorem mogę wrócić z eskortą, żeby nakarmić zwierzęta. Jestem bardzo zdenerwowany, aż rozbolał mnie brzuch - powiedział reporterowi RMF FM jeden z ewakuowanych mieszkańców.

Na razie sala gimnastyczna stała się tymczasowym domem dla około setki osób. Ewakuowani mieszkańcy mają gdzie spać, służby i organizacje humanitarne na bieżąco dostarczają wodę i jedzenie. Poszkodowanym zapewniono także pomoc psychologów.

Nie wiadomo, kiedy będą mogli wrócić do swoich domów. Nie zapadły także kolejne decyzje odnośnie następnych ewakuacji. Wszystko zależy od wyników badań w zakładach aluminiowych w Ajko i od tego, czy uda się zahamować wyciek chemikaliów. Na północnej ścianie zbiornika z toksyczną mazią wykryto pęknięcia.

Premier Węgier Wiktor Orban stwierdził dzisiaj, że pęknięcie północnej ściany z toksyczną substancją jest bardzo prawdopodobne. W czasie konferencji prasowej na miejscu katastrofy zapowiedział on "najsurowsze konsekwencje" dla winnych wycieku, którego - według premiera - można było uniknąć.

Sala gimnastyczna stała się tymczasowym domem dla 100 mieszkańców / Piotr Glinkowski / RMF FM
Sala gimnastyczna stała się tymczasowym domem dla 100 mieszkańców / Piotr Glinkowski / RMF FM
Zamknięta droga do Devecseru / Piotr Glinkowski / RMF FM
Zamknięta droga do Devecseru / Piotr Glinkowski / RMF FM
Zamknięta droga do Devecseru / Piotr Glinkowski / RMF FM