"Opublikowane przez WikiLeaks dokumenty nie zaskakują nikogo, kto wie na czym polega praca dobrego dyplomaty" - powiedział w rozmowie z reporterem RMF FM Tomaszem Skorym, amerykanista profesor Zbigniew Lewicki. W Polsce szczególną uwagę zwróciły dokumenty, opisujące kulisy wycofania się USA z budowy w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej. Wynika z nich, że administracja Baracka Obamy zrezygnowała z tarczy, aby uzyskać poparcie Rosji dla swoich planów wobec Iranu.

REKLAMA

Tomasz Skory: Czy powinniśmy się czuć oburzeni treścią dokumentów dotyczących Polski opublikowanych przez WikiLeaks?

Zbigniew Lewicki: Kiedy Obama podjął decyzję o nie umieszczaniu w Polsce tarczy antyrakietowej, było oczywiste dla wszystkich komentatorów - sam to wielokrotnie mówiłem, że był to dokładnie tego typu "deal" z Moskwą. Co więcej ja uważam, że z punktu widzenia Waszyngtonu, dobre relacje z Moskwą są warte bardzo wysokiej ceny, w tym także pewnego zwodu w Warszawie. Czy nam się to podoba ? Niekoniecznie, ale jeżeli jakieś państwo musi rozmawiać z dwoma innymi państwami, których interesy są rozbieżne, to za kim się to państwo opowie? Za silniejszym, za mającym więcej argumentów, za mającym większe znaczenie.

Tomasz Skory: A czy gdyby Polska ratyfikowała umowę o umieszczeniu tarczy przeciwrakietowej, czy to by pomogło?

Zbigniew Lewicki: Kwestia nie tyle nieratyfikowania umowy, ale nawet nie przestawienia jej parlamentowi do omówienia kompromitowała polski rząd. Jest rzeczą nie do zaakceptowania, że państwo średniej wielkości - takie jak Polska, zawiera umowę z mocarstwem i nawet jej nie przedstawia parlamentowi celem uzyskania jego zgody. Natomiast gdyby umowa była już przez Polskę ratyfikowana obowiązywałaby dwustronnie , trzeba by ją było wypowiedzieć i to jest znacznie dłuższa procedura. A skoro nie była ratyfikowana, to wystarczyło powiedzieć, że skoro jej nie ma, to jej nie ma, dziękujemy, nie robimy tego.

Tomasz Skory: Czyli nie jesteśmy tacy niewinni w tej sprawie?

Zbigniew Lewicki: Ja myślę, że w Polsce brakuje przede wszystkim profesjonalizmu. Brakuje po prostu zachowań, które wskazywałyby na przejście odpowiedniego szkolenia, na umiejętności, na doświadczenie. Dyplomacja brytyjska jest znakomita, amerykańska jest coraz lepsza, polska może też kiedyś będzie dobra , ale tutaj potrzeba znacznie więcej wysiłku włożyć w to niż się do tej pory wkładało.