Podczas zapalania znicza XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver jeden z czterech filarów mających symbolizować indiańskie totemy nie wysunął się z podłoża, aby utworzyć całość z trzema pozostałymi. Nie zadziałało jedno z urządzeń mechanicznych wysuwających totem.

REKLAMA

Kiedy na środek hali BC Place wyszli z pochodniami, by zapalić znicz, panczenistka Catriona LeMay Doan, narciarka alpejska Nancy Greene, koszykarz Steve'a Nasha i hokeista Wayne Gretzky, zamiast czterech indiańskich totemów z podłoża wysunęły się tylko trzy.

Zdezorientowani sportowcy zapalili ostatecznie tylko trzy totetmy, od których zapłonął główny znicz igrzysk. Bliźniaczy znicz, umieszczony przed halą, a składający się tak jak zakładał scenariusz z czterech totemów, zapalił po głównej ceremonii Wayne Gretzky.

Cieniem na ceremonii otwarcia położyła się śmierć gruzińskiego saneczkarza. O tym tragicznym wydarzeniu pisze na swoim blogu specjalny wysłannik RMF FM do Kanady Kuba Wasiak.

W Vancouver jest specjalny wysłannik RMF FM Kuba Wasiak. Jego relacji oraz informacji z olimpijskich aren wysłuchacie codziennie w specjalnych Faktach Olimpijskich