Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy wysłał list do rządów państw Unii, prosząc, by dały swym ambasadorom w Brukseli zielone światło dla przyjęcia we wtorek pakietu sankcji gospodarczych wobec Rosji. Taką informację przekazały Polskiej Agencji Prasowej unijne źródła dyplomatyczne.

REKLAMA

Zdaniem Van Rompuya, przygotowane przez Komisję Europejską propozycje sankcji sektorowych wobec Rosji za destabilizowanie Ukrainy zapewniają "właściwą równowagę" pomiędzy kosztami a skutecznością. Proponowane działania mogą być też elastyczne i odwracalne.

Powinny one mocno oddziaływać na gospodarkę Rosji, podczas gdy będą mieć umiarkowany wpływ na gospodarki UE - ocenił Van Rompuy w liście.

Sankcje, nad którymi pracuje UE, dotyczą obronności, ograniczeń przepływu kapitału, sprzedaży wysokich technologii, w tym w sektorze energii, oraz sprzętu podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego).

Według szefa Rady Europejskiej, w trakcie narady w czwartek i piątek ambasadorowie państw unijnych byli zgodni m.in. co do tego, że restrykcje dotyczące sprzedaży Rosji zaawansowanych technologii w sferze energii "będą obejmować tylko sektor wydobycia ropy", a nie gazu, "mając na uwadze potrzebę ochrony bezpieczeństwa energetycznego UE". Wiele państw UE jest uzależnionych od importu rosyjskiego gazu. Poza tym wprowadzając sankcje należy zachować "ogólną równowagę", jeśli chodzi o skutki dla poszczególnych sektorów gospodarki, jak i dla państw członkowskich.

Sankcje nie będą mogły działać wstecz - ta zasada, jak wynika z listu, ma w szczególności dotyczyć embarga na handel bronią z Rosją oraz ograniczeń przepływu kapitału. Oznacza to, że np. embargo na broń obejmie nowo zawierane kontrakty. Budząca kontrowersje transakcja sprzedaży Rosjanom francuskich okrętów Mistral będzie mogła być zrealizowana.

Z kolei sprzęt podwójnego zastosowania nie będzie mógł być sprzedawany do Rosji, jeśli jego odbiorcą ma być wojsko.

W piątek kraje UE zleciły KE przygotowanie projektów aktów prawnych, pozwalających na wprowadzenie sankcji sektorowych. Według Van Rompuya, dokumenty te zostaną przedstawione ambasadorom państw unijnych "do wtorku 29 lipca w celu ich przyjęcia".

Chciałbym prosić was (przywódców - przyp. red.) o wydanie instrukcji ambasadorom, aby osiągnąć porozumienie do tego dnia - napisał szef Rady Europejskiej.

Według źródeł dyplomatycznych, prośba Van Rompuya ma na celu sprawne przyjęcie sankcji, bez potrzeby zwoływania dodatkowego szczytu UE. Do niedawna w Brukseli uważano, że tak ważna decyzja jak nałożenie sankcji gospodarczych na Rosję wymagałaby politycznej decyzji przywódców państw unijnych i zwołania szczytu.

Na krok do przodu w tej sprawie UE zdecydowała się po tragedii malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który 17 lipca został zestrzelony nad obszarem kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy. Zginęło 298 osób. Unia uznała, że katastrofa była konsekwencją dostarczania separatystom ciężkiej broni przez granicę rosyjsko-ukraińską.

Przedstawione przez KE wstępne propozycje sankcji sektorowych wobec Rosji przewidują m.in. ograniczenie możliwości kupowania papierów dłużnych największych rosyjskich banków, które przynajmniej w 50 procentach są własnością państwa. Konsekwencją byłoby podrożenie kredytów zaciąganych w tych bankach, co miałoby wpływ na rosyjską gospodarkę. Handel rosyjskimi obligacjami państwowymi nie zostałby zakazany.

Kolejne propozycje to embargo na broń i zakaz sprzedaży Rosji sprzętu wysokiej technologii oraz know-how, potrzebnych w sektorze energii do dokonywania trudnych odwiertów np. w Arktyce. Unia planuje też ograniczenie sprzedaży niektórych sprzętów o podwójnym wykorzystaniu, jak np. komputery o wysokiej mocy obliczeniowej.

W poniedziałek ambasadorowie mają też dodać do listy objętych sankcjami wizowymi i finansowych kolejne osoby i spółki, zaangażowane albo wspierające destabilizację Ukrainy. Na czarnej liście mają znaleźć się ludzie z najbliższego otoczenia prezydenta Rosji Władimira Putina i oligarchów.

(edbie)