Dziś mija 11 dni od uchwalenia przez Senat przepisów umożliwiających powrót do orzekania najstarszych sędziów Sądu Najwyższego. Prezydent, który przyzwyczaił nas już do niemal natychmiastowego podpisywania uchwalanych pośpiesznie ustaw w sprawie ustawy o SN tym razem zwleka. Dlaczego?

REKLAMA

Rozwaga czy niezadowolenie

Że Andrzej Duda się ociąga - nie ma już chyba wątpliwości. Wystarczy porównać losy ustawy o Sądzie Najwyższym z nawet bardziej spornymi zmianami przepisów o nadzorze bankowym: obie ustawy zostały przez Senat zaakceptowane bez wprowadzania zmian tego samego dnia, 23 listopada. Ustawę o KNF Prezydent podpisał już po kilku dniach, choć obciążana jest dość poważnymi zastrzeżeniami, związanymi z trybem jej uchwalania. Tego, że siódma w tym roku nowelizacja ustawy o SN wciąż na prezydencki podpis czeka można rozumieć jako objaw wahania Andrzeja Dudy w tej sprawie, a co najmniej sygnalizowanie, że prezydent ma wobec niej poważne obiekcje.

Dlaczego?

Nawet naprędce da się wymienić przynajmniej kilka powodów wahania Andrzeja Dudy. Pierwszy to nieprzyjemnie szczere stwierdzenie w uzasadnieniu projektu, że inicjatywa została zainspirowana przede wszystkim "zastrzeżeniami, także natury konstytucyjnej, dotyczącymi kształtu przepisów o przejściu sędziów w stan spoczynku". Z punktu widzenia prezydenta oficjalne potwierdzenie, że istnieją jakiekolwiek konstytucyjne wątpliwości wobec ustawy, której on sam jest autorem, i którą następnie sześciokrotnie już nowelizował - takie twierdzenie musi być trudne do przełknięcia.

Powód drugi to odebranie mu w tej nowelizacji prawa do decydowania, którzy z sędziów mają odejść, a którzy mogą orzekać dalej, czyli istotna zmiana treści prezydenckich przepisów na niekorzyść prezydenta.

Kolejny powód to zaś najzwyklejsze wystawienie głowy państwa do wiatru przez Sejm. Trzeba pamiętać, że to nie żaden z posłów, ale sam Andrzej Duda podpisał kilkanaście pism, zawiadamiających najstarszych sędziów SN o tym, że przechodzą w stan spoczynku. Podpisując teraz nowelizację musiałby podważyć swoje własne, wydane na piśmie decyzje.

Możliwe wyjścia

Prezydent ma na podpisanie ustawy 21 dni - do piątku, 14 grudnia. Przed jej podpisaniem Andrzej Duda może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, może ją też zawetować. Wtedy do jej ponownego uchwalenia Sejm potrzebowałby 3/5 głosów. Prezydent może też ustawę skierować do TK po jej podpisaniu - tak było np. w wypadku ustawy o IPN.

(m)