Polsko-amerykański biznesmen Edward Mazur wyszedł z aresztu około godz. 17:10 czasu lokalnego (23:10 czasu polskiego) w towarzystwie swego prawnika. Mazur w piątek uniknął ekstradycji do Polski dzięki decyzji miejscowego sądu.

REKLAMA

Zobacz również:

No cóż, jestem wolnym człowiekiem, to wszystko... Jestem zmęczony - powiedział biznesmen tuż po wyjściu z budynku sądu federalnego. Następnie wsiadł do czekającego już przy krawężniku Mitsubishi, prowadzonego przez jego syna Roberta.

Niewiele bardziej rozmowny był Mazur w półtorej godziny później, gdy wiozący go samochód dotarł do jego domu przy Lawson Street w Glenview na przedmieściach Chicago. Zapytany czy sądzi, że jego sprawa jest już definitywnie zakończona, odpowiedział: Nie rozumiem pytania. Nie chciał się także wypowiadać, jak sobie wyobraża reakcję ministra Zbigniewa Ziobro na decyzję sądu odmawiająca ekstradycji. Nie znam pana Ziobro - oświadczył krótko.

Mazur od samego początku, kiedy oskarżono o podżeganie do zabójstwa generała Papały, utrzymywał, że jest niewinny.

Mazur wyjechał z Polski w latach 60. Najpierw jakiś czas spędził w Ameryce Południowej, następnie osiadł w Chciago w USA. Tam ukończył studia inżynieryjne. Działał w środowiskach polonijnych. Zajmował wysokie stanowiska menedżerskie m.in. w firmach United Technologies, Lockheed Martin, AG McKnee & Co., Cargill i Demarex. Był udziałowcem polskich firm Bakoma i Bioton. W 2003 r. znalazł się w gronie 25 najbogatszych biznesmenów polonijnych według tygodnika „Wprost”. Mazur ma podwójne obywatelstwo – polskie i amerykańskie.

Oprócz sprawy generała Papały, nazwisko biznesmena przewija się także w kontekście innych głośnych w Polsce afer, np. Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (wg „Rzeczpospolitej” Mazur miał pośredniczyć w zaciągnięciu przez FOZZ kilkumilionowego kredytu dolarowego w firmie Demarex) oraz prywatyzacji Orlenu (ze względu na znajomość z przedsiębiorcami – Aleksandrem Żaglem i Andrzejem Kuną).