Już tylko cztery zawodniczki pozostały w grze o końcowy triumf na wielkoszlemowym US Open. Kto awansuje do wielkie finału? To rozstrzygną mecze pomiędzy Francuzką Caroline Garcią i Tunezyjką Ons Jabeur oraz Igą Świątek i Białorusinką Aryną Sabalenką. Na początek o 1 w nocy zagrają Francuzka i Tunezyjka.

REKLAMA

Z grona wszystkich półfinalistek tylko jedna zagrała już na tym etapie turnieju w Nowym Jorku. To Aryna Sabalenka, która przed rokiem walkę o finał przegrała z Kanadyjką Leylah Fernandez. Białorusinka jest w US Open rozstawiona z numerem 6. Iga Świątek mierzyła się z Sabalenką czterokrotnie, a wszystko to miało miejsce na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Na turnieju WTA Finals jeszcze w 2021 roku Polka przegrała w trzech setach 6:2, 2:6, 5:7, ale wszystkie trzy tegoroczne mecze z Białorusinką wygrywała. Zaczęło się w Dosze. To na tym turnieju Świątek rozpoczęła swoją niesamowitą serię zwycięstw zakończoną dopiero na Wimbledonie. W ćwierćfinale imprezy w Katarze Polka wygrała 6:2, 6:3. Kolejny mecz z Sabalenką miał cięższy wymiar gatunkowy, bo był to finał turnieju w Stuttgarcie wygrany przez Polkę 6:2, 6:2. Wreszcie w półfinale imprezy w Rzymie Świątek ponownie wygrała 6:2, 6:1. Co ważne, były to zwycięstwa odniesione na nawierzchni ziemnej gdy Polka była w najwyższej w tym roku formie. Teraz półfinał w USA nie musi być równie łatwy i zapewne taki nie będzie.

Sabalenka bez wątpienia dobrze czuje się na nowojorskich kortach. Nie tylko po raz drugi z rzędu dotarła tam do półfinału, ale też wygrała w 2019 roku deblową rywalizację US Open grając w parze z Belgijką Elise Mertens. Spośród wszystkich wielkoszlemowych turniejów to właśnie w Nowym Jorku Sabalenka ma najlepszy procent wygranych meczów. Jej bilans to dotychczas 15 zwycięstw i 4 porażki. W drodze do półfinału Białorusinka pokonała kolejno: Amerykankę Catherine Harrison, Estonkę Kaię Kanepi, Francuzkę Clarę Burel, Amerykankę Danielle Collins oraz Czeszkę Karolinę Pliskovą.

Zwyciężczyni turnieju w Warszawie w wielkoszlemowym półfinale

Wysoką formę w Nowym Jorku potwierdza też Caroline Garcia. Francuzka, która w lipcu wygrała turnieju WTA w Warszawie pokonując po drodze Igę Świątek, ostatnio imponuje swoją grą.

Niedawno wygrała imprezę w Cincinnati, którą rozpoczynała w kwalifikacjach. Tam po drodze pokonała choćby Jessicę Pegulę, Sabalenką oraz Petrę Kvitovą. Francuzka odbudowuje swój ranking i już wiadomo, że po US Open będzie w czołowej dziesiątce zestawienia. Garcia w Nowym Jorku spisuje się naprawdę świetnie. Dopiero jej ćwierćfinałowy mecz z Amerykanką Coco Gauff trwał dłużej niż półtorej godziny. W żadnym z pięciu spotkań Francuzka nie straciła seta.

Tunezyjka Ons Jabeur, a więc półfinałowa rywalka Garcii męczyła się w trzeciej rundzie gdzie z kłopotami pokonał Shelby Rogers. To z Amerykanką przegrała jedynego jak na razie w Nowym Jorku seta. Tegoroczne wyniki Jabeur są zdecydowanie lepsze niż Garcii: finał Wimbledonu i turnieju w Rzymie. Do tego zwycięstwa w Madrycie czy Berlinie. Natomiast wyprawa za ocean była dotychczas nieudana dla Tunezyjki. Porażka w ćwierćfinale turnieju w San Jose. Później rezygnacja z gry w drugiej rundzie turnieju w Toronto podczas meczu z Chinką Qinwen Zheng, oraz porażka w trzeciej rundzie w Cincinnati z Kvitovą.