​Niemiecka prezydencja ma nadzieję na kompromis w sprawie weta budżetowego bez zmiany rozporządzenia w sprawie mechanizmu praworządnościowego. "Robimy wszystko co w naszej mocy, negocjując w kuluarach, żeby znaleźć rozwiązanie, które byłoby do zaakceptowania dla wszystkich 27 krajów" - powiedział minister ds. europejskiej Michael Roth po wideokonferencji ministrów. Bruksela dała wczoraj Polsce i Węgrom ultimatum do dzisiaj, grożąc rozpoczęciem przygotowań do koronafunduszu (funduszu odbudowy po epidemii Covid-19) bez udziału tych państw, jeżeli nie będzie sygnału gotowości do negocjacji. Roth teraz przypomniał, że prezydencja niemiecka kończy się 31 grudnia o północy. Mówił o odpowiedzialności i obietnicy, którą dała cała UE, że kryzys wywołany pandemią zostanie pokonany wspólnie.

REKLAMA

Ultimatum w ten sposób zostało wyraźnie przedłużone. Roth był o to pytany i odpowiedział, że Niemcy robią wszystko, by doszło do porozumienia.

Roth powiedział, że pole do negocjacji jest jednak ograniczone. Z jednej strony są obawy Polski i Węgier, z drugiej stanowisko PE i reszty krajów Unii. Podkreślił, że "prawne ramy to tekst rozporządzenia o mechanizmie praworządnościowym i nie powinno się go ruszać". Jak - powiedział - podkreślali to także dzisiaj ministrowie ds. europejskich podczas wideokonferencji.

Czyżby niemiecka prezydencja dostała sygnał z Warszawy i Budapesztu, że Polska i Węgry gotowe do negocjacji bez otwierania mechanizmu "pieniądze za praworządność" - zastanawiają się dyplomaci w Brukseli. Oznaczałoby to, że negocjowane są różne rozwiązania, ale poza rozporządzeniem, np. deklaracje wyjaśniające, że mechanizm ten nie jest uznaniowy i że nie narusza on traktatowych kompetencji państw członkowskich. Innymi słowy - że nie wprowadza tylnymi drzwiami imigrantów czy małżeństw homoseksualnych.

Wciąż aktualna jest także propozycja szefowej KE Ursuli von der Leyen, żeby Trybunał Sprawiedliwości UE wypowiedział się na temat zgodności tego mechanizmu z unijnym prawem z możliwością zawieszenie jego działania do czasu orzeczenia. Berlin sondował także opcję zakończenia procedury art. 7. Ostatnio pojawiła się także propozycja, która mogłaby uzupełnić te wcześniejsze, czyli pozytywna odpowiedź na polskie wnioski o wsparcie na modernizacji energetyki w związku z walką z ociepleniem klimatu. W zamian za rezygnację z weta Polska otrzymałaby dodatkowe miliardy euro. Oczywiście możliwe są jeszcze inne rozwiązania, ale bez renegocjacji samego rozporządzenia.

Polska i Węgry sprzeciwiają się uzależnieniu wypłat unijnych pieniędzy od przestrzegania zasad praworządności i zagroziły zawetowaniem budżetu UE, a wraz z nim: Funduszu Odbudowy, który ma pomóc unijnym gospodarkom w pokonaniu kryzysu wywołanego przez pandemię koronawirusa.

Jeśli Polska i Węgry podtrzymają weto wobec wieloletniego budżetu Unii, to zamiast niego od stycznia 2021 obowiązywać zacznie prowizorium budżetowe, czyli budżet składać się będzie z tzw. prowizorycznych dwunastek: to jedna dwunasta budżetu za rok 2020 na każdy miesiąc.

Z ustaleń RMF FM opartych na wyliczeniach Komisji Europejskiej wynika, że dla Polski oznaczałoby to w przyszłym roku stratę mniej więcej 4 mld euro.

Dodatkowo z powodu prowizorium nie będzie działać 6 unijnych programów. Nie będzie m.in. Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma ułatwić regionom górniczym przejście na nowe, czyste technologie, nie będzie nowych programów na badania naukowe ani programu Erasmus+, a szpitale nie dostaną nowych pieniędzy na modernizację.

Co więcej, Komisja Europejska przygotowuje wariant Funduszu Odbudowy dla 25 państw Unii - z pominięciem Polski i Węgier. Dla naszego kraju oznaczałoby to stratę 64 mld euro.