Kolejne ultimatum wobec uzbrojonych separatystów w obwodzie Donieckim. Kijów daje im czas do godziny ósmej na złożenie broni i ogłosił rozpoczęcie operacji antyterrorystycznej z udziałem wojska. Wieczorem obalony prezydent Wiktor Janukowycz z Rosji wezwał wojsko i milicję do bojkotowania rozkazów władz w Kijowie.

REKLAMA

Władze w Kijowie twierdzą, że to rosyjskie służby specjalne koordynują działania separatystów. Wałentyn Naływajczenko szef Służby Bezpieczeństwa obiecuje neutralizację uzbrojonych bojowników na wschodzie.

Te specgrupy z sąsiedniego kraju to są najbardziej niebezpieczne punkty, będziemy ich wszystkimi siłami neutralizować, a jak będą otwierać ogień będziemy je bez wahania likwidować - oświadczył.

Jednak do tej pory z takich zapowiedzi niewiele wynikało. Na stronę separatystów przechodzą lokalne władze i milicja w Donbasie.

Na temat sytuacji na Ukrainie debatuje ONZ

Rada Bezpieczeństwa ONZ zebrała się na nadzwyczajnym posiedzeniu poświęconym sytuacji na Ukrainie, zwołanym na wniosek Rosji. Wystąpienia przedstawicieli Rosji oraz Ukrainy i krajów zachodnich nie przyniosły zbliżenia stanowisk.

Ambasador Rosji w ONZ Witalij Czurkin skrytykował decyzję rządu Ukrainy zastosowania wojska do "stłumienia przybierających na sile" prorosyjskich wystąpień i wezwał Kijów do rezygnacji z tego zamiaru. Czurkin określił rząd w Kijowie jako "samozwańczy" i utrzymywał, że w jego składzie znaleźli się "neonaziści i antysemici". Siepacze z Majdanu muszą zaprzestać atakowania własnego narodu - powiedział rosyjski dyplomata i wezwał Zachód, a zwłaszcza USA, do wywarcia presji na władze w Kijowie.

Ambasador Ukrainy w ONZ Jurij Siergiejew obarczył Moskwę odpowiedzialnością za powstały kryzys i podkreślił, że został on sztucznie wywołany przez stronę rosyjską.

AFP oceniła, że niedzielne nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa przekształciło się w "dialog głuchych" między Zachodem i Rosją i nie przyniosło zbliżenia stanowisk. Zachód oskarżał Moskwę o podsycanie i koordynowanie niepokojów na wschodniej Ukrainie podczas gdy delegat Rosji potępiał władze w Kijowie i wzywał je do "położenia kresu stosowaniu siły wobec narodu ukraińskiego".

(j.)