Sąd w Piotrkowie Trybunalskim uchylił areszt dla maszynisty pociągu, który 12 sierpnia wykoleił się w Babach w Łódzkiem. W katastrofie zginęła jedna osoba, 81 osób zostało poszkodowanych.

REKLAMA

42-letni maszynista pociągu, Tomasz G. jest podejrzany o spowodowanie katastrofy kolejowej. 15 sierpnia piotrkowski sąd rejonowy - na wniosek prokuratury - aresztował go na dwa miesiące. Areszt był uzasadniany obawą matactwa ze strony podejrzanego i grożącą mu wysoką karą - do 12 lat więzienia. Od decyzji sądu odwołała się obrona oskarżonego.

Sąd uchylił areszt i zastosował poręczenie majątkowe w wysokości 10 tys. zł oraz dozór policyjny. Sąd uznał, iż trudno mojemu klientowi zarzucić, że umyślnie spowodował tę katastrofę, że to nie jest jeszcze nic pewnego i wymaga to opinii biegłych, dokonania szeregu czynności. Nie zachodzi również obawa matactwa - powiedział mec. Wojciech Kilanowski.

Teraz mężczyzna ma dwa tygodnie na zgromadzenie i wpłacenie na konto sądu 10 tysięcy złotych. Jak nieoficjalnie ustaliła reporterka RMF FM w tej kwestii mają go wesprzeć koledzy kolejarze. Kiedy sąd dostanie pieniądze, wtedy zostanie wydany nakaz zwolnienia Tomasza G. z aresztu.

Oprócz poręczenia majątkowego, maszynista ma policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju. Raz w tygodniu musi zgłaszać się do komendy policji w Myszkowie. Decyzja sądu jest prawomocna.

12 sierpnia w Babach wykoleiła się lokomotywa i cztery wagony pociągu pasażerskiego TLK relacji Warszawa Wschodnia-Katowice. Lokomotywa uderzyła w nasyp. Jeden z wagonów wypadł z torów i przewrócił się. W katastrofie zginął 52-letni mężczyzna, a 81 osób poszkodowanych trafiło do szpitali.

Według piotrkowskiej prokuratury jedną z przyczyn wypadku była nadmierna prędkość, z jaką pociąg wjechał na rozjazd. Urządzenia w lokomotywie zarejestrowały, że przed wypadnięciem z torów skład jechał z prędkością 118 km na godz., a ograniczenie prędkości w tym miejscu wynosi 40 km na godz.

Prokuratura przedstawiła maszyniście zarzut "sprowadzenia katastrofy w ruchu kolejowym", której następstwem była "śmierć jednej osoby oraz doznanie obrażeń ciała różnego stopnia przez szereg innych osób". Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. W prokuraturze odmówił składania wyjaśnień. Przed sądem - podczas rozpoznawania wniosku o aresztowanie - zmienił zdanie i opowiadał o zdarzeniu.

Śledczy wciąż analizują inne możliwe przyczyny tej katastrofy m.in. wadę materiałową i technologiczną torowiska, wadę urządzenia rozjazdowego, które miało zmienić tor poruszania się pociągu czy niesprawność mechanizmów elektrowozu. Wstępne ustalenia - według prokuratury - nie wskazują na wady czy niesprawność urządzeń. Na potrzeby śledztwa zabezpieczono m.in. rejestratory z lokomotywy, zapisy rozmów między maszynistą a pracownikiem nastawni i rejestratory uruchamiania świateł wskazujących na konieczność ograniczenia prędkości na danym odcinku.