"Rekomenduję na stanowisko marszałka Sejmu kobietę, nie oddam władzy nikomu, kto mógłby szkodzić mi jako premierowi" - jak ustaliła reporterka RMF FM takie słowa padły na wczorajszym zarządzie PO z ust Donalda Tuska. Agnieszka Burzyńska jako pierwsza poinformowała, że Grzegorza Schetynę zastąpi Ewa Kopacz.

REKLAMA

Obecny marszałek Sejmu dostanie propozycję wejścia do rządu, ale bez przymusu i bez specjalnych próśb. Coś na zasadzie: bierzesz ministerstwo infrastruktury czy nie? Jeśli tak, to masz, jeśli nie - to nie. O wicepremierze raczej nie ma mowy.

Podczas wczorajszego zarządu nie padła żadna konkretna deklaracja w tej kwestii, uczestnicy partyjnego spotkania na szczycie przyszłość obecnego marszałka wysnuli ze słów premiera czytając właściwie między słowami.

Jeśli chodzi o Ministerstwo Zdrowia, to do końca prezydencji szefować mu będzie obecny zastępca Ewy Kopacz czyli Jakub Szulc, później, czyli na początku przyszłego roku, ministrem ma zostać Bartosz Arłukowicz. Ponieważ premier potrafi jednak zmieniać swoje decyzje w ciągu 5 minut, to do tak odległej przyszłości nie należy się przywiązywać.

Donald Tusk jest w natarciu, niesiony zwycięstwem zamierza rządzić niepodzielnie bez słowa sprzeciwu i tylko z lojalnymi wobec siebie ludźmi. Słowa o niedzieleniu się władzą z kimkolwiek, komu premier nie ufa są znamienne. Tusk rządzi i dzieli.