Listonosze szkolą się przed wyborami prezydenckimi, Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, w całym kraju trwają wideokonferencje, na których szefostwa poszczególnych oddziałów podają wytyczne w sprawie dostarczania kart do głosowania wyborcom. To wszystko dzieje się w sytuacji, gdy nie wiadomo jeszcze, kiedy i w jakiej formie wybory sie odbędą.

REKLAMA


Listonosze mają pracować w dwuosobowych zespołach - chodzi o to, by był świadek dostarczenia przesyłki pod konkretny adres. Ustalono, że nie będzie żadnego odbierania pokwitowania od adresatów.

Karty do głosowania korespondencyjnego - przesyłki formatu A 4 - mają być zostawiane w skrzynkach. Jeśli ktoś skrzynki nie ma, listonosze mają zostawiać koperty w widocznym miejscu - np. na klamce lub ogrodzeniu.

Po otrzymaniu spisów wyborców z adresami listonosze będą mieli kilka dni na zaplanowanie pracy i dostarczenie kart wyborczych. Jak mówią w rozmowie z RMF FM, będą one doręczane w praktyce tak jak ulotki reklamowe.

"Poczta wprowadziła procedury, które mają chronić przed roznoszeniem wirusa"

Konstytucja nakłada na instytucje państwa obowiązek realizacji zapisanych w niej terminów. Wobec tego karty muszą być gotowe, Poczta Polska też szykuje się do przeprowadzania wyborów drogą korespondencyjną. W gotowości są też inne instytucje - mówił w wywiadzie dla "Super Expressu" wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Poczta Polska zatrudnia 80 tys. pracowników, nie tylko listonoszy. Da im wszystkim szansę wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu -dodał. Będzie to dodatkowe zlecenie. W zeszłym roku poczta dostarczyła 1,6 mld sztuk przesyłek. Tygodniowo to ponad 33 mln, więc liczby, o których mówię, nie budzą niepokoju. Tym bardziej że dystrybucję przesyłek chcemy zacząć na siedem dni przed datą wyborów - tłumaczył.

Na pytanie, czy karty wyborcze będą dostarczane jeszcze przed wejściem ustawy w życie, Sasin odpowiedział, "tak, musimy to zrobić". Dla pewności, że Polacy dostaną pakiety wyborcze. Działamy w oparciu o regulacje prawne, które wynikają z tarczy antykryzysowej i decyzji premiera - przekonywał.

Jacek Sasin wyjaśnił też, co będzie się działo z wypełnionymi pakietami wyborczymi. Po oddaniu głosu i przygotowaniu pakietu będziemy wrzucać koperty do specjalnie na ten cel przygotowanych nadawczych skrzynek pocztowych. Chcemy, by jak najbardziej przypominały urny wyborcze - mówił. W większości chcemy wykorzystać te urny, które są przygotowane na każde wybory i w tej chwili przechowywane są przez samorządy gminne. Będziemy je chcieli wykorzystać. Planujemy, że będą stały w tych miejscach, w których zazwyczaj odbywają się wybory. Ale tym razem będą stały nie w lokalu, ale przed nim. Chcemy też, by stanęły przed urzędami pocztowymi, by zwiększyć ich dostępność - tłumaczył. Dodał, że będą one strzeżone.

Sposób głosowania jest taki sam jak w przypadku istniejącego już w prawie głosowania korespondencyjnego dla niepełnosprawnych. Tym razem po prostu odbędzie się ono w większej skali - stwierdził Sasin.

Poczta wprowadziła procedury, które mają chronić przed ewentualnym roznoszeniem wirusa przez listonoszy - zapewnił minister aktywów państwowych. Gdyby założyć, że to jest droga, którą można się zakazić, to już dzisiaj powinniśmy dyskutować o tym, by zamknąć pocztę czy firmy kurierskie - dodał.

Co do ochrony członków komisji wyborczych, osobiście będę namawiał, by te środki były jak najbardziej rygorystyczne, choć nie jest to rola rządu, ale Krajowego Biura Wyborczego. Jedno jest poza dyskusją - wybory korespondencyjne to najlepszy sposób na zapewnienie bezpieczeństwa - ocenił Sasin.