Donald Trump przedstawił szczegółowy plan swoich inicjatyw jako prezydenta w czasie pierwszych 100 dni od objęcia rządów. By je jednak zacząć realizować musi pierw pokonać Hillary Clinton, z którą jak na razie przegrywa w sondażach.

REKLAMA

Swój program reform gospodarki, systemu rządów, walki z korupcją i poprawy bezpieczeństwa kandydat Republikanów do Białego Domu zaprezentował w Gettysburgu w Pensylwanii, gdzie 153 lata temu prezydent Abraham Lincoln wygłosił słynne historyczne przemówienie w czasie wojny secesyjnej.

Trump zapowiedział renegocjację układu NAFTA o wolnym handlu z Meksykiem i Kanadą oraz zerwanie analogicznego układu z krajami regionu Pacyfiku (TPP), sankcje na firmy przenoszące swe zakłady za granicę, obniżenie podatków od korporacji z 35 do 15 procent, zniesienie ograniczeń na produkcję energii podyktowanych m.in. ochroną środowiska i uproszczenie systemu podatkowego.

Kandydat GOP obiecał poza tym zamrożenie rozbudowy administracji federalnej i wyeliminowanie nadmiernych regulacji rządowych, które krępują działalność biznesu. Trump utrzymuje, że wszystkie te reformy radykalnie przyspieszą wzrost gospodarczy i przyniosą 20 milionów nowych miejsc pracy w ciągu 10 lat.

Potwierdził, że na początku swej prezydentury przystąpi do budowy muru na południowej granicy, za który "zapłaci Meksyk" i rozpocznie deportacje nielegalnych imigrantów. Cofnie fundusze dla miast udzielających schronienia nielegalnym imigrantom i tymczasowo zablokuje wjazd do USA cudzoziemców z krajów znanych jako wylęgarnie terroryzmu. Obywatele krajów, które będą odmawiać przyjęcia swoich obywateli deportowanych z USA, nie będą dostawać wiz amerykańskich.

W ustawie, projekt której Trump zapowiedział, znajdzie się też wymóg minimalnych kar więzienia od 3 do 5 lat dla nielegalnych imigrantów przyłapanych na próbach ponownego przekroczenia granicy.

W ciągu pierwszych 100 dni rządów Trump chce również przedstawić projekt reform mających zapobiegać politycznej korupcji. Chodzi m.in. o zapowiedziany niedawno zakaz lobbyingu dla członków Kongresu i wyższych urzędników państwowych przez 5 lat od odejścia z urzędu, zakaz lobbowania ustawodawców przez rządy obcych państw oraz ograniczenie kadencji członków Kongresu.

Wielu komentatorów, zwłaszcza sympatyzujących z Republikanami, chwali program Trumpa, ale zwraca uwagę, że jego wystąpienie w Gettysburgu może nie wystarczyć do odwrócenia niekorzystnej dla niego sytuacji w wyścigu do Białego Domu. Według ośrodka badania opinii Reuters/Ipsos, sondaże w poszczególnych stanach wskazują, że Clinton powinna zdobyć 326 głosów elektorskich - znacznie powyżej minimum 270 głosów potrzebnych do wygrania wyborów. Trump może liczyć tylko na 212 głosów elektorskich.

Komentatorzy podkreślają też, że w przemówieniu w Gettysburgu kandydat GOP, oprócz przedstawienia konstruktywnego programu, ponownie skarżył się, że wybory są "ustawione" przeciwko niemu i odrzucał zarzuty molestowania seksualnego, które niedawno pogrążyły go w oczach części popierających go dotąd wyborców.

Trump zapowiedział nawet, że pozwie do sądu kobiety, które go oskarżają, twierdząc, że kłamały. Wiele mediów ten właśnie fragment wystąpienia wybija na czoło, a nie jego plany po zdobyciu prezydentury.

(az)