Bezpodstawne zadowolenie polskich władz. "Na najbliższym spotkaniu unijnych ministrów ds. europejskich po raz pierwszy od roku brak punktu nt. praworządności w Polsce" - cieszą się polscy dyplomaci. Mowa o spotkaniu, do którego dojdzie we wtorek. Warszawa sugeruje, że Rumunia, która od pierwszego stycznia objęła prezydencję w UE, będzie wobec Polski bardziej pobłażliwa. Sama jest bowiem ostro krytykowana w związku z praworządnością.

REKLAMA

Nie zanosi się jednak raczej na taryfę ulgową wobec Warszawy. Jak ustaliła dziennikarka RMF FM fakt, że dziś po raz pierwszy od lutego ubiegłego roku Polska nie będzie tematem spotkania unijnych ministrów, wynika z kwestii praktyczno-organizacyjnych. Nie jest żadnym dowodem na wyciszenie kwestii praworządności na unijnym forum. Po prostu od ostatniego wysłuchania Polski w grudniu nie było czasu, aby zastanowić się co dalej, gdyż były święta - powiedział korespondentce RMF FM jeden z unijnych dyplomatów. Nie jest wykluczone, że sprawa Polski powróci na agendę już 22 lutego podczas następnego posiedzenia ministrów ds. europejskich. Sprawa ta będzie jeszcze dyskutowana - powiedział rumuński dyplomata.

Kolejne kroki wobec Polski będą zależały od propozycji KE, ale także od stanowiska Francji i Niemiec, które do tej pory za każdym razem domagały się dyskusji o Polsce. Czy Rumunia w związku z tym, że sama jest na cenzurowanym, będzie bardziej pobłażliwa dla Polski? Tak samo spekulowano, gdy prezydencję obejmowała Bułgaria, a potem okazało się, że parła do przodu w tej sprawie, byle tylko odium "niepraworządności" nie spadło na nią - mówi jeden z dyplomatów. Jego zdaniem tak samo może być z Rumunią, która może tym bardziej naciskać na Polskę, że sama "ma za uszami".

Rumuńscy dyplomaci, z którymi rozmawiała dziennikarka RMF FM, twierdzą, że Bukareszt będzie zachowywać się obiektywnie i stawia na dialog KE z Polską. Rumuńska prezydencja podkreśla także, że problemy Rumunii z sądownictwem nie mają nic wspólnego z problemami, jakie ma Polska. To w ogóle inna sprawa. Nasz dialog z KE trwa od 11 lat i jest zupełnie innym mechanizmem niż uruchomiona wobec Polski procedura art. 7 Traktatu UE - wyjaśnia rumuński dyplomata.

Jeden z unijnych dyplomatów przyznaje jednak, że sytuacja Rumunii jest obecnie "obiektywnie trudniejsza", gdyż poprzednie prezydencje zorganizowały już tyle dyskusji i trzy wysłuchania, że trzeba w końcu zdecydować co dalej. Do głosowania w Radzie UE raczej nie dojdzie, bo nikt nie ma pewności, jaki byłby rezultat. Z drugiej jednak strony wciąż pozostają niewykonane zalecenia Komisji Europejskiej dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, instytucji skargi nadzwyczajnej czy sądów powszechnych. To, że rozwiązano kwestię Sądu Najwyższego, to nie wszystko - powiedział unijny dyplomatą. To pokazuje, że dialog z Polską przynosi rezultaty.


Autor: Katarzyna Szymańska-Borginon
Opracowanie: Magdalena Partyła