"Z Polski nie może popłynąć sygnał, że prezydent walczy rządem, dlatego poprosiłam minister spraw wewnętrznych, żeby o godz.16. stawiła się w Pałacu Prezydenckim" - powiedziała szefowa polskiego rządu Ewa Kopacz. I rzeczywiście bardzo punktualnie - około 16 - u prezydenta Andrzeja Dudy pojawiła się Teresa Piotrowska.

REKLAMA

Ewa Kopacz dodała, że czasy, gdy "prezydent walczył z rządem, to była bardzo zła tradycja". Bardzo mi jest przykro z tego powodu, że pan prezydent Andrzej Duda wpisuje się w tę złą tradycję - dodała. Według szefowej polskiego rządu
rolą premiera jest "przede wszystkim budowanie zgody" i prowadzenie polityki zagranicznej, która "ma służyć interesom Polski".

W sytuacji, w której na arenie międzynarodowej decydują się sprawy ważne dla Polski, nie może z Polski popłynąć w świat tylko jeden sygnał - że oto polski prezydent walczy z polskim rządem. Dlatego oddelegowałam, poprosiłam panią minister, aby dzisiaj o godz. 16 stawiła się w pałacu u pana prezydenta - twierdzi Kopacz.

Wcześniej w czwartek prezydent zaprosił szefową MSW na spotkanie na godz.16., by porozmawiać o spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych UE i ustaleniach dot. kwestii uchodźców, które tam zapadły. To ponowne już zaproszenie. W środę minister Piotrowska nie pojawiła się w Pałacu Prezydenckim bo - jak uzasadniało MSW - w Brukseli trwały wówczas jeszcze rozmowy ws. kryzysu migracyjnego, a ostateczne informacje miały zostać podane po wieczornym szczycie UE. Oprócz tego Ewa Kopacz powiedziała w środę, że wraz z ministrami może spotkać się z prezydentem po szczycie UE.

Po ponowieniu w czwartek przez prezydenta zaproszenia dla minister Piotrowskiej rzecznik rządu Cezary Tomczyk oświadczył, że do spotkania z prezydentem gotowi są również premier Kopacz oraz szef MSZ Grzegorz Schetyna. Szczegóły spotkania - według rzecznika rządu - mieli ustalić szefowie obu kancelarii - prezydenckiej i premiera.

Jednak szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska poinformowała po rozmowie z szefem kancelarii premiera Jackiem Cichockim, że prezydent nadal oczekuje na spotkanie z szefową MSW.

Unijne ustalenia ws. uchodźców

Na wtorkowym spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych państw UE w Brukseli Polska zaakceptowała decyzję o podziale uchodźców. Ogólnie rozdzielonych ma zostać 120 tys. osób, ale we wtorek zapadła decyzja o podziale 66 tys. uchodźców docierających do Włoch i Grecji, z czego Polsce - która już wcześniej zgodziła się na przyjęcie 2 tys. uchodźców - przypadnie ok. 5 tys. uchodźców. Ta liczba - jak mówił wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski - "będzie jeszcze pomniejszona w momencie, kiedy zgłoszą się państwa, które nie uczestniczą w tym programie, takie jak: Szwajcaria, Norwegia czy Irlandia". W sprawie relokacji 54 tysięcy osób, które według początkowych planów miały zostać przesiedlone z Węgier, zapadną odrębne decyzje Rady UE.

Na szczycie UE w nocy ze środy na czwartek przywódcy unijnych państw uzgodnili, że zmobilizują dodatkowo co najmniej 1 mld euro na pomoc dla uchodźców w obozach poza UE. Wspólnota ma też skorygować politykę otwartych drzwi i lepiej chronić swoje granice zewnętrzne.