Maturę 230 lat temu wymyślił pruski minister Karl Abraham von Zedlitz. Tym samym wykonał polecenie króla Fryderyka Wielkiego, który chciał walczyć z bezmyślnym wkuwaniem w szkołach niepotrzebnych informacji. Absolwenci szkół średnich mieli posiadać umiejętność samodzielnego myślenia i kształtowania charakteru. Sprawdzać to miała matura. Szczątki twórcy matury spoczywają w dolnośląskim Walimiu.

REKLAMA

W krypcie kościoła ewangelickiego pod wezwaniem świętej Jadwigi Śląskiej spoczywa cała rodzina von Zedlitzów. To tutaj pochowany został również Karl Abraham von Zedlitz pomysłodawca egzaminu dojrzałości.

Powiedziano, że nie może szlachta pruska wkuwać jakiś wiadomości, aby weszła do elit i oświecenia europejskiego musi ta szlachta tak naprawdę nauczyć się kształtowania charakteru i umiejętności życiowych, nabierania mocy i wtenczas to państwo pruskie będzie oświecone. Dlatego powiedział mu król: wymyśl jakiś egzamin, który by to kształtował. Jeszcze jedna ważna rzecz. Koledzy jego mówili, że na studia dostają się ludzie, którzy idą tam za pieniądze ojców i matek. To są wpływowi ludzie, ale bezmyślni. W ogóle nie mają potem predyspozycji, aby państwo pruskie budować. Dlatego stwierdził, że ten egzamin będzie przesiewać też te elity - opowiada pasjonat historii, Łukasz Kazek.

230 lat temu matur wymyli pruski minister - Karl Abraham von Zedlitz - jego szcztki spoczywaj dzi w kociele w dolnolskim Walimiu. Na fot. ukasz Kazek, ktry 10 lat temu trafi do krypty ministra, ktry egzamin wymyli na polecenie krla Fryderyka Wielkiego. @RMF24pl pic.twitter.com/OUATRJ1gIq

BartekPaulus5 maja 2018

Jak twórca matur trafił do krypty w Walimiu? Jego wuj nie miał dzieci z pierwszego małżeństwa. Z drugiego małżeństwa miał syna, który zginął w czasie pojedynku w Berlinie. Po śmierci wuja jedynym spadkobiercą włości w okolicy Walimia był właśnie Karl Abraham von Zedlitz. Postawiono mu jednak warunek - jeżeli przejmujesz majątek, to musisz być pochowany w rodzinnej krypcie. I tak się stało.


Na ślad twórcy matury dziesięć lat temu trafił miejscowy pasjonat historii Łukasz Kazek. To byli, niemieccy mieszkańcy miasteczka przypomnieli mu tę historię.

Czytałem wiele razy w internecie - o, to już wiemy, jakiemu gościowi z Walimia zawdzięczamy maturę. On nie był z Walimia, był z Czarnego Boru, tu został jednak pochowany. Warto przyjechać w to miejsce. Minister przynosi szczęście, aby zdać maturę. Mi się udało. Miałem same czwórki. Naprawdę jest fartownym ministrem. Przynosi szczęście. On to zrobił, by było lepiej - dodaje Kazek.


(MN)