Magda Linettte przegrała z Białorusinką Aryną Sabalenką 6:7 (1-7), 2:6 w półfinale wielkoszlemowego turnieju Australian Open. 30-letnia poznanianka i tak osiągnęła najlepszy wynik w karierze. "Wydaje mi się, że gdyby ktoś podszedł do niej i powiedział: 'Magda masz półfinał', to brałaby w ciemno. Jestem przekonana, ponieważ wiedziałaby, że to jej da 20. pozycję w rankingu i będzie rozstawiona w wielkich szlemach" - mówiła w Radiu RMF24 Katarzyna Strączy, trenerka tenisa, a w przeszłości także zawodniczka.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Strączy: Dla Linette to ogromny sukces

Marcin Jędrych, Radio RMF24: Zapewne przez moment miała pani wrażenie, że jest szansa na pokonanie Sabalenki, ale chyba zabrakło Magdzie siły, żeby przebić te wszystkie piłki, które serwowała Białorusinka.

Katarzyna Strączy: Też tak uważam, ponieważ widać było, że cały set pracowała bardzo ciężko, o wiele więcej kilometrów zrobiła, odpierała ataki, doskonale się broniła. Natomiast był taki gem, kiedy już Polka wygrywała 40:0. O tym może pomyśleć, bo prowadziłaby 4:2, może byłby inny ten pierwszy set, ale naprawdę brawa dla Magdy. Później - wiadomo tie-break - Sabalenka nie popełniła żadnego błędu, cały czas grała agresywnie, zdecydowanie wygrała.

Wydawało się w pierwszej części tego spotkania, że gdy Sabalenka się denerwuje, to Magda doskonale wykorzystuje te jej emocje i to, że Białorusinka nie była zbyt precyzyjna. Ale później chyba zabrakło takich momentów jej rozstrojenia.

Sabalenka nas przyzwyczaiła, że ona seryjnie popełnia błędy, że nie potrafi się opanować. Natomiast w tym turnieju pokazuje, że nad stroną mentalną dużo pracowała. Widać, że na dwie piłki jest zdekoncentrowana, ale za chwilę wraca, pobudza się i gra doskonale. Za to dla niej duże brawa.

Jeśli wziąć pod ocenę Magdę Linette, to chyba nie ma powodu żeby Polka się teraz załamała. Mimo wszystko wejście do półfinału to też jest spory sukces. Dotąd tylko Iga Świątek i Agnieszka Radwańska doszły do tego poziomu.

Tak, wydaje mi się, że gdyby ktoś podszedł do niej i powiedział: "Magda masz półfinał", to brałaby w ciemno. Jestem przekonana, ponieważ wiedziałaby, że to jej da 20. pozycję w rankingu i będzie rozstawiona w wielkich szlemach. Natomiast, oczywiście jeśli ktoś dociera do półfinału, to też naturalnie chce awansować do finału. Ale nie ulega wątpliwości, że to jej ogromny sukces. A jeszcze wróćmy do poprzedniego meczu Sabalenki z Magdą, gdzie Białorusinka zmiażdżyła naszą reprezentantkę, teraz walczyły jak równa z równą. Magda idzie cały czas do przodu.

Magda po takim turnieju też zapewne trochę inaczej będzie wychodzić na kort. Być może jej rywalki będą z większą obawą do niej podchodzić, ponieważ zostanie zapamiętana jako ta, która grała w półfinale Australian Open.

Będzie grać w roli faworytki jako rozstawiona, zatem pojawi się też pewne obciążenie. Miejmy nadzieje, że to nie będzie problem dla tak doświadczonej Magdy. Natomiast będzie wiedziała, że spokojnie dojdzie do 4. rundy bez takich meczów z np. Sabalenką, Świątek, czy kiedyś z Sereną Williams. Ona często miała pecha trafiając na samym początku na te najlepsze tenisistki, zatem teraz będziemy kibicować żeby była w czwartej rundzie i potem będziemy oczekiwać żeby jej występy były na podobnym poziomie jak w tegorocznym Australian Open.

Faktycznie teraz 22. pozycja to jest awans o 11 miejsc, a wiec to też już pokazuje, że Magda jako zawodniczka rośnie, a po drugie te przeciwniczki, które będą startowały z Linette w innych turniejach będą musiały brać pod uwagę, że Polka jest w tej tenisowej ekstraklasie.

Zgadza się, tym bardziej że Magda ma teraz najlepszy styl z tych młodych tenisistek, które wchodzą na salony. Magda należy do takiego grona, które nie trzyma piłki w korcie, tylko lubią sobie postrzelać, więc to będzie dobra nauczka taka przeprawa z naszą zawodniczką. Żeby z nią wygrać trzeba grać bardzo agresywnie, trzeba trzymać bardzo długo piłkę w korcie żeby wyjść zwycięsko z takiego meczu.