Wisienka na ligowym torcie. Tak eksperci, z którymi rozmawialiśmy, mówią o pojedynku GKS-u Tychy i Comarch Cracovii w finale hokejowej ekstraligi. Jakie są atuty pretendentów do tytułu? Które elementy gry będą mieć decydujące znaczenie? W ilu meczach rozstrzygnie się rywalizacja i przede wszystkim: na czyją korzyść? Poznajcie opinie Jacka Chadzińskiego, Wojciecha Zawioły, Sebastiana Królickiego i Roberta Kosteckiego!

REKLAMA

Jacek Chadziński

Były arbiter międzynarodowy, były wiceprezes PZHL.

Drużyny Cracovii i GKS-u to na dzień dzisiejszy dwie potęgi hokejowej Polski. Ale wspaniale - musimy o tym pamiętać - grały zespoły Unii Oświęcim, Jastrzębia, Polonii Bytom czy nawet Orlika. Walczyły. A finał: myślę, że to jest wisienka na torcie. Będzie twardy, ostry.

Drużyna Cracovii wyleczyła kontuzje, myślę, że się scementowała. Drużyna tyska gra swój hokej - na poziomie, można powiedzieć, średnim europejskim. Mamy dwie drużyny, które potrafią nie tylko grać, ale potrafią też myśleć w grze, wspaniale - jak na polskie warunki - się bronią i wspaniale atakują. Te dwie ekipy są tak wyrównane, że myślę, że ten finał rozegra się w siedmiu meczach.

W drużynie tyskiej było (we wcześniejszych fazach play off) kilka kontuzji. Teraz kontuzjowani są Adam Bagiński - bądź co bądź, to jeden z najlepszych polskich napastników - i Kamil Kalinowski, również reprezentant Polski. Tak samo było w Cracovii: przez kilka tygodni 5-6 chłopaków leczyło kontuzje. Wiem, że się wyleczyli - poza Markiem Wróblem, który ma uraz nogi - ale wiem, że nawet z tym urazem chciał walczyć. To jest piękne. Zawsze to powtarzam: to jest sport dla prawdziwych facetów. Do tego sportu nie idą chłopcy odciągnięci od fortepianów.

Co będzie ważne: bramkarze. W Cracovii - Rafał Radziszewski, jeden z najlepszych bramkarzy w historii polskiego hokeja. Po drugiej stronie: myślę, że bronił będzie Štefan Žigárdy, ale "w zanadrzu" mają przecież jeszcze Kamila Kosowskiego, którego uważam za naprawdę wyśmienitego bramkarza. I sądzę, że to będzie decydujący czynnik: bramkarze albo "przytrzymają" mecz w danym dniu, albo... coś nie wyjdzie.

Bardzo ważną sprawą będzie również to, jak drużyny będą grały z kontry: myślę, że w finale nikt już na otwarty hokej nie pójdzie.

Ja jestem krakusem, z dziada pradziada, cóż mogę powiedzieć? Chciałbym, żeby po tytuł sięgnęła Cracovia. Cracovię kocham, to jest serce moje (uśmiech). Natomiast tyszanom naprawdę życzę, by ugrali jak najwięcej - zasługują na to.

Wojciech Zawioła

Dziennikarz Canal Plus Sport, autor biografii m.in. Mariusza Czerkawskiego.

To są dwie drużyny, które w tej chwili zdecydowanie dominują w lidze. Pokazały to również półfinały: zarówno Podhale nie dorównało Cracovii, jak i Polonia Bytom GKS-owi Tychy. To są zresztą nasi pucharowicze: Cracovia grała niedawno w Lidze Mistrzów, GKS Tychy w finale Pucharu Kontynentalnego.

W drodze do finału Cracovia nie pokazała chyba wszystkiego, co mogła pokazać - ale nie wiem, czy GKS Tychy to zrobił. Wydaje mi się, że to są ekipy, które czekały na odpowiedniego rywala, na swoim poziomie. Polonia i Podhale to jednak nie były te drużyny, które mogły im sprawić duże kłopoty. Teraz się przekonamy, jaka jest siła tych zespołów.

W sporcie zawodowym bardzo ważne jest nastawienie psychiczne. Myślę, że zaprocentuje doświadczenie, które tyszanie zebrali w Pucharze Kontynentalnym. Pamiętajmy, że Cracovia w Lidze Mistrzów zebrała jednak lanie. To może odbić się trochę na psychice. GKS Tychy doszedł do finału Pucharu Kontynentalnego - to jednak wzmacnia morale. I to może być element decydujący w tej grze psychologicznej między obiema drużynami. Poza tym pamiętajmy, że GKS Tychy wygrał ligę - to również jest pewien plus.

Możemy liczyć na bardzo wyrównany finał - to się z pewnością nie skończy w czterech meczach, to będzie zacięta rywalizacja do końca. Stawiam na siedem spotkań.

Wydaje mi się, że to GKS Tychy będzie górą. To lepiej zorganizowana drużyna, z naprawdę mocnym doświadczeniem.

Sebastian Królicki

Właściciel i dziennikarz portalu Hokej.Net.

Obie drużyny od początku sezonu były faworytami do gry w finale: widać to było i na papierze - mają wysokie budżety, sprowadziły najlepszych polskich zawodników, i po wynikach w trakcie sezonu. Potwierdziły to półfinały, w których mimo ambitnej walki ze strony Podhala i Polonii Bytom zespoły z Krakowa i Tychów wygrały zdecydowanie: nie było może łatwo, ale 4-0 to pewne zwycięstwo.

Wydaje mi się, że w półfinałach zawodnicy i jednej, i drugiej drużyny nie byli w najlepszej dyspozycji. Może w finale, w którym spotykają się z naprawdę równym sobie przeciwnikiem i sprawa wyniku jest otwarta, poziom będzie trochę wyższy.

Co będzie decydujące? Na pewno gra w przewagach i osłabieniach, to zawsze jest element kluczowy. Tychy bardzo dobrze rozgrywają osłabienia, Štefan Žigárdy, razem z obroną oczywiście, trzy mecze zagrał na zero z tyłu. Tak że duże znaczenie będzie tutaj miała gra dla jednej strony w przewadze, dla drugiej w osłabieniu. A do tego oczywiście dyspozycja dnia bramkarzy. Są takie mecze, które bramkarz potrafi wygrać sam.

Na pewno znaczenie będzie mieć także atut własnego lodowiska. Tychy zakończyły sezon regularny na pierwszym miejscu, tak że gdyby zdarzyło się, że będzie siódmy mecz, to zagrają go u siebie - tutaj mają bonus.

Ale wydaje mi się, że mimo wszystko siedmiu meczów nie będzie. Takie mam przeczucie.

Osobiście jeszcze kilka dni temu typowałem szanse 60 do 40 na korzyść Tychów. Teraz, po pewnych roszadach, stawiałbym 55 do 45 na korzyść GKS-u: wydaje mi się, że atut własnego lodowiska może przechylić szalę.

Robert Kostecki

Hokeista, w sezonie 2016/17 zawodnik PGE Orlika Opole.

Po pierwszych 2-3 rundach można było jeszcze spekulować, czy jakaś drużyna jest w stanie zagrozić Tychom lub Cracovii. Później i Cracovia, i Tychy odjechały wszystkim. Bliżej stycznia pierwsze dwa miejsca były już oczywiste. A wejście tych dwóch ekip do strefy medalowej złotej było tylko kwestią czasu.

Cieszy to, że finał będzie stał na wysokim poziomie. Moim zdaniem, to powinno być siedem meczów atrakcyjnych dla oka. Czy wygrają Tychy, czy Cracovia - ciężko powiedzieć. Personalnie składy są wyrównane, a decydujące będzie przede wszystkim to, jak zabronią bramkarze: przegra ten, kto popełni więcej błędów na bramce.

Chciałbym, żeby Tychy w tym sezonie wygrały - ale wydaje mi się, że Cracovia z nieobliczalnym trenerem Roháčkiem i Radziszewskim na bramce ma przewagę. Z drugiej strony uważam, że pod względem sportowym kto by nie wygrał, to po całym tym sezonie będzie na to zwycięstwo zasługiwał.