Nad ranem armia egipska niespodziewanie zaatakowała demonstrantów, którzy zgromadzili się na placu Tahrir w Kairze. Żołnierze strzelali w powietrze, przedzierając się do środka placu, gdzie demonstrujący sformowali ludzki łańcuch usiłując chronić kilkunastu oficerów, którzy się do nich przyłączyli.

REKLAMA

Nieustaloną bliżej liczbę demonstrantów zaciągnięto do ciężarówek policyjnych. Według demonstrantów, wiele osób zostało rannych.

Według świadków, żołnierze postępowali brutalnie bijąc i kopiąc demonstrantów, w tym kobiety. Cześć demonstrantów schroniła się do pobliskiego meczetu, który został otoczony przez żołnierzy. Słychać było odgłosy strzelaniny.

Jednym z żądań formułowanych przez demonstrantów było pociągnięcie do odpowiedzialności obalonego prezydenta Hosni Mubaraka i jego rodziny za korupcję.

Domagano się też przyspieszenia postępowań karnych wobec byłych wysokich przedstawicieli reżimu, którym zarzuca się nadużywanie władzy. Zebrani żądali również rozwiązania kierowanej przez wiele lat przez Mubaraka Narodowej Partii Demokratycznej.

Piątkowa demonstracja interpretowana jest jako oznaka wzrastającego zniecierpliwienia i braku zaufania coraz liczniejszych Egipcjan wobec rządzących wojskowych i ich zamiarów. Niektórzy demonstranci oskarżali wojskowych o chronienie Mubaraka, który sam jest byłym oficerem wysokiej rangi.

Demonstrację zorganizowano z inicjatywy młodzieżowego Ruchu 6 Kwietnia i innych ugrupowań, które były inicjatorami społecznych protestów przeciwko władzy Mubaraka. Po 18 dniach tych protestów prezydent podał się do dymisji. Ośrodkiem ówczesnych demonstracji był właśnie plac Tahrir.