Polacy w pierwszych sześciu miesiącach tego roku odwiedzili sklepy o 12 proc. rzadziej niż przed rokiem - wynika z analiz Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia. Jednocześnie o 20 proc. wzrosła wartość średnich jednorazowych zakupów np. żywności.

REKLAMA

Największymi "przegranymi" pierwszej połowy tego roku, były drogerie, supermarkety z międzynarodowych sieci oraz hipermarkety, które odnotowały spadek całkowitej sprzedaży. W tym samym okresie małe sklepy niezrzeszone w sieci oraz te specjalistyczne, np. mięsne, piekarnie, warzywniaki, nieznacznie zwiększyły sprzedaż. W ogólnym rozrachunku, w wyniku skokowego wzrostu wyników dyskontów, nie przełożyło się to jednak na wzrosty w udziałach rynkowych.

Jeśli chodzi o sektor FMCG, to - jak pokazała analiza - okres pandemii okazał się przełomowy także dla kanału e-commerce. Od stycznia do czerwca br. kategoria eFMCG odnotowała 50 proc. wzrost sprzedaży rdr. W czasie pandemii coraz więcej konsumentów wykorzystuje ten kanał nie tylko do zakupu książek, ubrań czy kosmetyków, ale także żywności i innych produktów FMCG. Tylko w pierwszym kwartale 2020 aż 24 proc. gospodarstw domowych dokonało zakupu różnego rodzaju produktów FMCG przez internet, w porównaniu do 15 proc. w analogicznym okresie roku ubiegłego - powiedział Rafał Dobrowolski z Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Szukamy produktów tańszych i w promocji


Jak dodał, z danych dla pierwszych sześciu miesięcy tego roku, wynika, że "średnia liczba wykonywanych przez nas zakupów spadła aż o 12 proc. rok do roku, co było największym spadkiem w zestawieniu z innymi porównywanymi krajami naszej części Europy". Od stycznia do czerwca średnio 165 razy chodziliśmy do sklepów wobec 187 w analogicznym okresie ubiegłego roku.

W analizie wskazano, że Polacy od lat wyjątkowo często kupowali produkty szybkozbywalne (FMCG - fast-moving consumer goods), czyli np. artykuły spożywcze czy środki czystości. "Wiele jednak wskazuje, że przedłużająca się pandemia COVID-19 może przyczynić się do znacznego osłabienia tego trendu" - oceniono w analizie.

Według GfK rzadsze wizyty w sklepach nie spowodowały jednak spadku całkowitej wartości sprzedaży w sektorze FMCG. "Mniejszą liczbę wizyt shopperzy nadrabiali 20 proc. wzrostem wartości średnich jednorazowych zakupów, co było z kolei jednym z największych wzrostów w naszej części Europy" - czytamy w komunikacie.

Z analizy wynika, że w pierwszej połowie roku zmienił się także model konsumpcji. Polacy - bojąc się np. utraty pracy - częściej niż dotychczas szukali towarów tańszych, w promocyjnych cenach i dlatego częściej niż dotychczas odwiedzali dyskonty.

W czasie pandemii koronawirusa bliskość sklepu stała się niezwykle istotnym czynnikiem wyboru miejsca zakupów. Nabywcom bardzo zależało na unikaniu zbędnego kontaktu, np. w postaci korzystania ze środków transportu publicznego. Dlatego częściej niż przed laty wybierali punkty będące w zasięgu spaceru. Takie podejście shopperów w pierwszej połowie roku wywindowało także wyniki supermarketów lokalnych oraz małych sklepów sieciowych - tłumaczy Dobrowolski.