Premier Słowenii Miro Cerar nie wyklucza, że jego kraj postawi ogrodzenie na granicy z Chorwacją, jeśli nie powiedzie się unijny plan powstrzymania masowego napływu migrantów na Bałkany. "Nie chcemy murów w Europie, ale jeśli będziemy zmuszeni, to gotowi jesteśmy już jutro postawić techniczne ogrodzenie na naszej granicy" - oświadczył Cerar po spotkaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. To reakcja na wieść o tym, że mur na granicy ze Słowenią może postawić Austria.
Jak tłumaczył Ceraz, decyzja władz w Lublanie będzie zależała od wdrożenia w życie pilnego planu, przyjętego w niedzielę w Brukseli na miniszczycie kilku państw Unii Europejskiej i krajów Bałkanów Zachodnich. Plan ma spowolnić napływ migrantów przez ten region.
Uważnie będziemy się przyglądać, czy zobowiązania z niedzieli są dotrzymywane. Jeśli nie będą dotrzymywane, to będzie dowód, że europejska polityka nie działa i będziemy musieli stopniowo zaostrzać środki kontroli na granicy - zapowiedział słoweński premier. Wcześniej austriacka minister spraw wewnętrznych Johanna Mikl-Leitner poinformowała, że Austria zbuduje płot na granicy ze Słowenią w celu kontroli napływu migrantów.
Chodzi o zapewnienie kontrolowanego wjazdu do naszego kraju, a nie o zamknięcie granicy - zastrzegła minister. Jak tłumaczyła, "w ostatnich tygodniach grupy imigrantów były bardziej niecierpliwe, agresywne i emocjonalne i chodzi o podjęcie wszelkich środków ostrożności".
W ciągu ostatnich 10 dni do dwumilionowej Słowenii dotarło 84 tys. migrantów. Tylko w poniedziałek wieczorem i we wtorek rano do tego kraju przyjechało 8 tys. osób. To więcej niż liczy słoweńska armia.
Po zarejestrowaniu i otrzymaniu najpilniejszej pomocy w Słowenii migranci są pociągami przewożeni dalej do granicy z Austrią, na przejście Szentilj/Spiefeld.
(rs)