Czy Ukraińcy przekroczą Dniepr? Po wysadzeniu tamy w Nowej Kachowce woda spłynęła, a na niektórych odcinkach rzeka niemal wyschła. Co dzieje się na froncie południowym i czy uda się odbić Bachmut? W dzisiejszym Rzucie na mapę pytamy o postępy rozpoczętej na początku czerwca ukraińskiej kontrofensywy. Gościem Macieja Sztykiela jest były dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, generał Mirosław Różański, ekspert Fundacji Stratpoints.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Rzut na mapę: Gen. Mirosław Różański gościem Macieja Sztykiela

Kontrofensywa Ukraińców trwa, działania prowadzone są w co najmniej trzech kierunkach. Najintensywniejsze walki toczą się na froncie południowym. Siły Zbrojne Ukrainy osiągają kolejne zdobycze terenowe, ale tempo tych postępów nie jest zbyt duże.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Rzut na mapę: Bachmut może być dla Rosjan kolejnym Stalingradem

Musimy zdać sobie sprawę, że jest to operacja prowadzona na uprzednio przygotowaną obronę - mówi gość Rzutu na mapę, gen. Mirosław Różański. Z jednej strony, w rejonie doniecka już kilka miesięcy temu jednostki Prigożyna rozbudowywały linie obronne, z drugiej strony kierunek południowy, również jest przygotowany - to nie tylko okopy, ale i rowy przeciwpancerne. Ta obrona jest przygotowana i nie możemy oczekiwać takich działań jak w obwodzie charkowskim, czyli szybkiego rajdu i wyparcia Rosjan. Z tymi stratami Ukraińców, sprzętu i ludzi, trzeba się liczyć - tłumaczył ekspert.

Okolice Zaporoża czy Orychowa to nie jedyne kierunki ukraińskiej kontrofensywy. Ukraińcy chcą również odbić okupowany przez Rosjan Bachmut.

Ukraina nie będzie dążyła do tego, żeby wejść frontalnie do Bachmutu i odbijać go w taki sposób, jak to robili Rosjanie. Będą dążyli do tego, żeby stworzyć kocioł okrążenia. Użyłbym historycznego porównania, oczywiście skala jest zupełnie inna. Myślę, że Rosjanie nie będą chcieli mieć kolejnego Stalingradu, czyli wojsk swoich zostawionych w miejscowości i okrążonych. To byłaby pod względem wojskowym absolutnie nierozsądna forma prowadzenia walki i nie przyczyniłaby się, z pozycji Rosjan, utrzymać te dwie republiki - ługańską i doniecką. Te jednostki byłyby skazane na zatracenie - albo dostałyby się do niewoli, albo zostałyby zniszczone, co osłabi potencjał rosyjski. Przewiduję, że będą się wycofywali - stwierdził gen. Różański.