Narażenie głosujących obywateli oraz członków komisji wyborczych na poważne zagrożenie zdrowia i życia grozi odpowiedzialnością karną - ocenia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. RPO poprosił o oficjalne stanowisko ws. organizacji wyborów szefa PKW Sylwestra Marciniaka.

REKLAMA


"Narażenie głosujących obywateli oraz członków komisji wyborczych na poważne zagrożenie zdrowia i życia może rodzić odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych, w tym funkcjonariuszy organów wyborczych, o charakterze cywilnoprawnym, a nawet karnym" - napisał Adam Bodnar do przewodniczącego PKW odnosząc się do zagrożenia koronawirusem.

W ocenie RPO - według wiedzy na dzień dzisiejszy i według racjonalnych przewidywań na przyszłość - wybory zaplanowane na 10 maja nie powinny się odbyć w takich warunkach.

Rzecznik jako przykład podaje sytuację w innych krajach, gdzie wybory i referenda zaplanowane na najbliższy czas są odwoływane i przesuwane na inne terminy. Zaznacza, że odwołana została np. druga tura wyborów samorządowych we Francji, wybory parlamentarne w Serbii, wybory samorządowe w Wielkiej Brytanii, czy wybory w Szwajcarii.

Bodnar zwrócił również uwagę, że 23 marca 2020 r. Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych skargi pełnomocnika wyborczego Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta RP Sławomira Grzywy uznał, że w obecnych warunkach kandydaci nie są w stanie zebrać wymaganych podpisów.

RPO podkreśla, że w chwili wyborów objętych kwarantanną może być nawet 100 tys. osób. "Nie rozwiąże ich problemu głosowanie korespondencyjne, bo od 2018 r. - wbrew ostrzeżeniom RPO - ograniczono je tylko do wyborców z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym lub znacznym" - zaznacza Bodnar.

Dodaje, że osoby w kwarantannie nie będą też mogły skorzystać z głosowania przez pełnomocnika. "Bowiem pełnomocnictwo trzeba sporządzić urzędowo, a cała ta procedura jest skierowana wyłącznie do wyborców z niepełnosprawnością i w zaawansowanym wieku" - przypomina.

W jego ocenie co najmniej utrudnione będzie także pobieranie zaświadczenia o prawie do głosowania, jeśli ktoś w dniu wyborów będzie poza miejscem zamieszkania. Jak wyjaśnia - wniosek o zaświadczenie można co prawda wysłać listem czy mailem - ale po odbiór trzeba się stawić w urzędzie osobiście. Dodaje, że w czasie poprzednich wyborów prezydenckich wydano ponad ćwierć miliona takich zaświadczeń.

"Poważne wątpliwości może też budzić procedura dopisania wyborcy do spisu. To z kolei ważne zwłaszcza dla wyborców z dużych miast, którzy zameldowani są w innym miejscu" - zwraca uwagę.

Przypomina, że do spisu można się dopisać poprzez platformę OBYWATEL.GOV.PL i ePUAP, ale niezbędny jest profil zaufany lub e-dowód. Do, których wyrobienia potrzebna jest wizyta w urzędzie lub banku.

Zwraca też uwagę, że obecnie nie ma regulacji mówiących o tym, jak można bezpiecznie oddać głos w warunkach zagrożenia epidemicznego.

Zaznacza, że wyzwaniem dla PKW będzie opracowanie trybu bezpiecznego głosowania, by zachowane zostały warunki bezpieczeństwa w tym m.in. kwestia bezpiecznego oddzielenia wyborców i członków obwodowej komisji wyborczej od siebie, kwestia dezynfekcji, czy reakcji na tłok w lokalach wyborczych.

"Wątpliwości wzbudzać może m.in. kwestia prowadzenia skutecznych działań przez obwodowe komisje wyborcze w razie konieczności wezwania do lokalu służb medycznych lub sanitarnych - jak wtedy wyglądać będzie dalsze głosowanie" - pyta RPO w liście do szefa PKW. RPO zapytał również o to, jak ma wyglądać głosowanie osób z niepełnosprawnością oraz głosowanie w szpitalach i więzieniach.

"Powstaje także pytanie o możliwość skutecznego przeprowadzenia głosowania dla polskich wyborców z zagranicy - wobec wprowadzonych w różnych państwach ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem epidemii" - zaznacza i dodaje, że w 2015 r. do spisów wyborców prowadzonych przez konsuli wpisało się ponad ćwierć miliona obywateli, z których kilkadziesiąt tys. zagłosowało korespondencyjnie. "Obecnie głosowanie korespondencyjne nie jest możliwe" - podkreślił.

Bodnar przypomniał, że w 2015 r. powołano 27 817 obwodowych komisji wyborczych, w których zasiadało ponad 220 tys. osób. "Biorąc pod uwagę obecne przepisy Kodeksu wyborczego, określające skład komisji, konieczne będzie zaangażowanie do prac minimum ok. 150 tys. osób. Czy uda się to zrobić w terminie" - pyta RPO. Zwraca również uwagę na potrzebę zapewnienia członkom komisji pełnej ochrony przed koronawirusem.

Zaznaczył również, że zastrzeżenia i obawy dotyczące organizowania obwodowych komisji wyborczych przekazały Unia Metropolii Polskich oraz Związek Miast Polskich, a o trudnościach w przygotowaniu lokali wyborczych mówią samorządy.

RPO - jak zaznaczono - bada również problem prowadzenia kampanii wyborczych przez kandydatów, m.in. pod kątem zasady równości szans