Rzecznik dyscyplinarny Naczelnego Sądu Administracyjnego, w ramach postępowania wyjaśniającego w sprawie sędziego Tomasza Szmydta, m.in. wystąpił do lubelskiej prokuratury o informacje ze śledztwa dot. przekroczenia uprawnień w resorcie sprawiedliwości - poinformował w środę NSA.

REKLAMA

Jak informował w końcu sierpnia br. Naczelny Sąd Administracyjny, "wobec obszernie opisywanych w mediach w ostatnich dniach zachowań sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Tomasza Szmydta", rzecznik dyscyplinarny NSA podjął czynności wyjaśniające w jego sprawie.

W sprawie sędziego Szmydta trwa postępowanie wyjaśniające, w ramach którego rzecznik dyscyplinarny NSA podjął stosowne czynności polegające przede wszystkim na analizie materiałów znajdujących się w jego posiadaniu oraz odebraniu wyjaśnień od sędziego Szmydta, a także wystąpił do Prokuratury Regionalnej w Lublinie o udzielenie informacji z prowadzonego śledztwa. Sprawa ta jest w toku - przekazał w środę szef wydziału informacji sądowej NSA sędzia Sylwester Marciniak.

Afera hejterska

Sędzia Szmydt jest jednym z bohaterów tzw. afery hejterskiej w resorcie sprawiedliwości. Z artykułów publikowanych w drugiej połowie sierpnia przez Onet wynikało, że wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji. Według sierpniowych informacji Onetu, na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Zdaniem mediów miał do niej należeć m.in. sędzia Szmydt.

Warszawska prokuratura 21 sierpnia br. - po ukazaniu się publikacji prasowych na temat akcji dyskredytujących sędziów w internecie - wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych pełniących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak informowano w postępowaniu, chodzi o niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych w resorcie. Później - ponieważ sędziowie występujący w tej sprawie sprawują obowiązki w okręgu warszawskim - śledztwo przekazano Prokuraturze Regionalnej w Lublinie, aby zagwarantować bezstronność postępowania.

Jeszcze w sierpniu, w związku z doniesieniami Onetu, sędzia Szmydt został odwołany z funkcji dyrektora wydziału prawnego Biura Krajowej Rady Sądownictwa.

W końcu sierpnia sędzia Szmydt został natomiast czasowo odsunięty od orzekania przez prezesa WSA. Prezes uznał, że za odsunięciem sędziego od wykonywania obowiązków służbowych przemawiała "powaga sądu i zarazem istotne interesy służbowe".

Przed tygodniem Sąd Dyscyplinarny NSA uchylił zarządzenie prezesa WSA. Tym samym sędzia Szmydt został przywrócony do orzekania. Sąd dyscyplinarny wyjaśnił, że nie mógł orzekać o zawieszeniu Szmydta, ponieważ rzecznik dyscyplinarny NSA nie wszczął postępowania dyscyplinarnego wobec tego sędziego. W naszej ocenie jest to jeden z pierwszych kroków, żeby oczyścić imię pana sędziego Szmydta, któremu przypisano udział w jakiejś aferze hejterskiej, inspirowanej i kierowanej w Ministerstwie Sprawiedliwości - mówił wtedy pełnomocnik sędziego mec. Bartosz Lewandowski.

W reakcji na tę decyzję Kolegium WSA wydało w ubiegły czwartek uchwałę, w której zwróciło się do rzecznika dyscyplinarnego NSA o zintensyfikowanie czynności wyjaśniających w sprawie sędziego Szmydta i rozważenie możliwości zaskarżenia uchwały Sądu Dyscyplinarnego o uchyleniu zarządzenia prezesa WSA o czasowym odsunięciu Szmidta od czynności służbowych.