Za swoje "polityczne zwycięstwo" uznał rząd Włochy wynik prowadzonej przez siebie ofensywy dyplomatycznej, która doprowadziła do tego, że pięć krajów UE - Francja, Niemcy, Malta, Hiszpania i Portugalia - przyjmie po 50 migrantów z 450 przybyłych w rejon Sycylii.

REKLAMA

Dopiero wtedy, gdy kilka państw Unii zadeklarowało chęć udzielenia wsparcia Włochom w uporaniu się z napływem kolejnej grupy migrantów, którzy przypłynęli kutrem rybackim z Libii, MSW w Rzymie wyraziło w nocy z niedzieli na poniedziałek zgodę na to, by wszyscy zeszli na ląd z dwóch statków wojskowych. Jednostki te zabrały migrantów z kutra, a następnie dwa dni stały na redzie sycylijskiego portu Pozzallo, oczekując na decyzje.

Wcześniej rząd ostrzegł, że jeśli migranci nie zostaną przyjęci również przez inne kraje, to nikt nie zejdzie na ląd. To realizacja nowej polityki migracyjnej rządzącej koalicji, która postanowiła nie przyjmować wszystkich rozbitków i migrantów zebranych z łodzi i pontonów, lecz domaga się europejskiej solidarności.

W pierwszej kolejności na mocy decyzji włoskich władz pokład opuściły kobiety, wśród nich ciężarne, oraz dzieci. Niektóre z tych osób trafiły od razu do szpitali.

Rząd ogłosił, że migranci otrzymają na terytorium Włoch wszelką niezbędną pomoc w oczekiwaniu na to, aż zostaną odesłani do innych krajów europejskich.

Dzisiaj po raz pierwszy możemy powiedzieć, że migranci schodzą na ląd w Europie - podkreślił Urząd Rady Ministrów w Rzymie informując o zgodzie na to, by opuścili pokłady statków Gwardii Finansowej i unijnej agencji ds. granic Frontex.

To polityczne zwycięstwo- oświadczył szef MSW, wicepremier Matteo Salvini.

Drugi wicepremier Luigi Di Maio stwierdził zaś: Jestem pełen ufności co do tego, co w najbliższych tygodniach i miesiącach wydarzy się w Unii Europejskiej. Di Maio zauważył, że po raz pierwszy zdarzyło się, że jeszcze zanim migranci zeszli ze statku, zapadła decyzja o ich rozlokowaniu w krajach UE.

To zdarzyło się po raz pierwszy dzięki premierowi Giuseppe Conte, który przez dwa dni dzwonił do europejskich liderów mówiąc: (migranci) przybywają do Europy, nie do Włoch, niech każdy kraj weźmie ich pewną liczbę - powiedział wicepremier.

(az)