Amerykański pływak Michael Phelps zdobył już 23 złote medale olimpijskie. W sobotę w Rio de Janeiro triumfował w sztafecie 4x100 m stylem zmiennym. To był 1001. złoty medal olimpijski wywalczony dla USA.

REKLAMA

Do tego Amerykanin Ryan Murphy podczas finałowego wyścigu sztafety 4x100 m st. zmiennym czasem 51,85 ustanowił rekord świata st. grzbietowym. Murphy poprawił osiągnięcie swojego rodaka Aarona Peirsola, który w 2009 roku pokonał 100 m tym stylem w Indianapolis w 51,94.

Powody do zadowolenia mieli także Brytyjczycy. Mo Farah, który zdobył w Rio de Janeiro złoty medal olimpijski w biegu na 10 000 m, powtórzył sukces z Londynu z 2012 roku, gdzie także triumfował na dystansie 5 000 m.
Farah urodzony w stolicy Somali - Mogadiszu (z ojca Brytyjczyka i matki Somalijki), jest w doskonałej formie już od... pięciu lat. Nie przegrał bowiem żadnych zawodów, w których startował od mistrzostw świata w 2011 roku w Daegu.

Bardzo dobrze wypadła także tenisistka z Portoryko Monica Puig, która zdobyła dla swojego kraju pierwszy złoty medal olimpijski w historii. W sobotę w Rio świętowali jej kibice po tym, jak pokonała 6:4, 4:6, 6:1 w finale turnieju tenisowego pań o wiele wyżej notowaną Niemkę Angelique Kerber. Trenująca na co dzień w Puszczykowie koło Poznania Kerber musiała uznać wyższość rywalki, która odniosła największy sukces w karierze.

Ogromne powody do radości mieli Amerykanie, gdy ich kobieca sztafeta w pływaniu 4x100 st. zmiennym zdobyła złoty medal pokonując tradycyjnie najgroźniejsze rywali - Australijki. Jednak powodem nie był sam fakt zwycięstwa, tylko tysięczny złoty medal olimpijski w historii.

Brytyjskie kolarki torowe zdobyły złoty medal olimpijski w wyścigu drużynowym na 4 km na dochodzenie, bijąc w finale rekord świata wynikiem 4.10,236. Polki nie zostały sklasyfikowane z powodu błędu popełnionego w pierwszej rundzie. W wyścigu z Nowozelandkami biało-czerwone, dościgane już przez rywalki, dokonały zmiany na prowadzeniu, czego zabraniają przepisy.

Na kortach udział w finale zapewnił sobie broniący tytułu z Londynu rozstawiony z numerem drugim brytyjski tenisista Andy Murray. W półfinale gry pojedynczej pokonał 6:1, 6:4 Japończyka Kei Nishikoriego.

Rywalem Brytyjczyka będzie Argentyńczyk Juan Martin del Porto, który pokonał faworyzowanego Hiszpana Rafaela Nadala 5:7, 6:4, 7:6 (7-5). Argentyńczyk jest na fali wznoszącej, w pierwszej rundzie niespodziewanie wyeliminował lidera światowego rankingu Serba Novaka Djokovica.

Nie miał żadnych problemów rekordzista świata i dwukrotny mistrz olimpijski w biegu na 100 m Jamajczyk Usain Bolt. Awansował do półfinału rywalizacji, czasem 10,07 wygrał swoją serię eliminacyjną. Nie zawiódł także Amerykanin Justin Gatlin.

W Londynie przed czterema laty oraz w Pekinie w 2008 roku Bolt zdobył złote medale na 100 m, 200 m oraz w sztafecie 4x100 m. Teraz walczy o powtórzenie tego osiągnięcia. Na razie wygląda na to, że wszystko zmierza w dobrą stronę. "Nadszedł Bolt, spektakl się rozpoczął" - skomentowała hiszpańska agencja EFE.

W eliminacjach najlepszy wynik uzyskał Gatlin - 10,01. Jamajczyk miał czwarty rezultat. Szybsi od niego byli także Ben Youssef Meite z Wybrzeża Kości Słoniowej - 10,03 oraz Kanadyjczyk Andre De Grasse 10,04.