W Parlamencie Europejskim awantura o rezolucję w sprawie prawa do aborcji w Polsce. Na razie pod wspólnym tekstem podpisały się tylko cztery grupy polityczne. Europejska Partia Ludowa (EPL), do której należy Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe jeszcze nie podjęła decyzji.

REKLAMA

Rezolucja ma być głosowana we czwartek 26 listopada na sesji plenarnej PE, natomiast debata w tej sprawie odbędzie się we środę. Rezolucja to inicjatywa socjaldemokratów (S&D). Jako pierwsi informowaliśmy już 23 października, że taka rezolucja powstanie, bo zapowiedziała ją już w pierwszych dniach Strajku Kobiet, szefowa komisji Praw Kobiet i Równouprawnienia (FEMM) eurodeputowana Evelyne Regner z S&D.

Sprawozdawcą rezolucji jest eurodeputowany Socjalistów i Demokratów Robert Biedroń. W pracach nad tekstem dokumentu od początku brała Europejska Partia Ludowa, do której należy PO i PSL. Jednak w piątek okazało się, że podpisy pod wspólnym tekstem złożyły jednie cztery grupy polityczne: Socjaliści i Demokraci (S&D), Zieloni, Zjednoczona Lewica Europejska - Nordycka Zielona Lewica (GUE/NGL) oraz frakcja Odnowić Europę (Renew Europe).

Fińska eurodeputowana EPL Sirpa Pietikainen, która pracowała nad wspólnym tekstem rezolucji osobiście bardzo popierała jej "postępową" wymowę, ale EPL jest podzielona w tej kwestii. Również nie ma zgody wśród polskich eurodeputowanych PO i PSL. A to delegacja narodowa ma decydujący wpływ na stanowisko grupy politycznej - opowiada jeden z uczestników tych rozmów. Z nieoficjalnych informacji dziennikarki RMF FM wynika, że EPL chciała, by to była raczej kolejna rezolucja na temat praworządności w Polsce, podkreślającą, ze decyzją Trybunału Konstytucyjnego znowu naruszono zasady państwa prawa, bez nadmiernego używania słowa "aborcja", bez podkreślania praw reprodukcyjnych kobiet czy sugerowania prawa do aborcji na życzenie.

EPL nie podpisała się pod tą rezolucja. Ubolewam nad tym - mówi Robert Biedroń. Jest jednak czas do wtorku na złożenie podpisu pod wspólnym tekstem. Biedroń twierdzi, że brak podpisu EPL pod wspólnym tekstem "byłoby w Polsce źle odebrane". To byłaby hipokryzja polityczna i zdrada wobec Polek. Bo w kraju Platforma popiera demonstrujące kobiety, pokazuje się przed kamerami. Nie wiem, jakby to wytłumaczyli w kraju. Oznaczałoby to, że Platforma Obywatelska milczy i nie chce zająć jasnego stanowiska. A będzie to ważne stanowisko, na które szczególnie czekają kobiety w Polsce - mówi. Biedroń wyraził nadzieję, że EPL ostatecznie dołączy się do wspólnej rezolucji.

To będzie pewna zdrada wobec Polek, bo można oczywiście pokazywać się przed kamerami, można chodzić na manifestacje i zbierać poparcie polityczne, a tutaj trzeba podjąć odważna decyzję, po której się stoi stronie - mówi Biedroń.

Eurodeputowany Andrzej Halicki, szef delegacji PO-PSL w EPL, powiedział w rozmowie z dziennikarką RMF FM, że w ostatnich dniach "nastąpiło zaostrzenie tonu rezolucji i próba forsowania zapisów, które nie były wcześniej uzgodnione". Halicki zapowiedział, że w poniedziałek będą prowadzone dalsze rozmowy. Pytany czy EPL dołączy do wspólnego tekstu powiedział, że "ma nadzieję, bo taka była intencja, żeby deklaracja była wspólna". Halicki przyznaje, ze EPL jest podzielona w kwestii aborcji, ale jego zdaniem tym bardziej grupa S&D powinna "uszanować uzgodnione zapisy, a nie forsować coraz bardziej radyklanych". Nie ma takiej możliwości, żeby rezolucja nie została poparta przez polską delegację EPL - podkreśla jednak Halicki.

Wielu eurodeputowanych EPL uważa, że kwestia aborcji należy do kompetencji państw członkowskich i dlatego PE nie powinien w tej sprawie zabierać stanowczego głosu. Natomiast nie ma wątpliwości, że wyrok kwestionowanego przez KE Trybunału Konstytucyjnego to łamanie praworządności. Lepsza jest wspólna rezolucja niż przegłosowywanie się - przyznał.