Tomasz Kasperczyk i Damian Syty już w najbliższy weekend powrócą na odcinki specjalne, aby zmierzyć się z rywalami w Rajdzie Nadwiślańskim. Załoga Tiger Energy Rally Team zdobyła trzecie miejsce na inauguracje sezonu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski, a w zeszłorocznej edycji Nadwiślańskiego prowadziła do czasu awarii, więc celem jest powtórzenie tempa sprzed 12 miesięcy i dowiezienie jak najlepszego rezultatu do samej mety.

REKLAMA

Walka na trasach wokół Puław zapowiada się niezwykle emocjonująco. Do zawodów zgłosiło się 56 załóg, z czego aż 12 w najszybszych i najmocniejszych samochodach klasy R5. To oznacza, że rekord frekwencji w tej klasie, ustanowiony podczas Rajdu Świdnickiego, został pobity, a lista kandydatów do zwycięstwa jest bardzo długa. Kasperczyk i Syty dobrze zaczęli sezon, jednak ważniejsze jest to, że przed rokiem to właśnie oni dyktowali tempo na trasach Rajdu Nadwiślańskiego. Łupem załogi padły wtedy cztery odcinki specjalne, jednak w sięgnięciu po zwycięstwo przeszkodziła awaria alternatora. Załoga Tiger Energy Rally Team ma więc niezałatwione sprawy w tym rajdzie, a celem na najbliższą edycję jest jego ukończenie na jak najlepszej pozycji.

W tegorocznej edycji Nadwiślańskiego walka będzie toczyć się na sześciu odcinkach specjalnych o łącznej długości ponad 109 kilometrów. Rajd rozpocznie się w piątek 31 maja, kiedy o godzinie 19:40 obok Urzędu Miasta Puławy zostanie przeprowadzona ceremonia startu. Zasadnicza część rywalizacji odbędzie się jednak w sobotę. O godzinie 9:35 kierowcy i piloci wyjadą na pierwszy odcinek specjalny Urzędów, następnie zaliczą przejazdy prób Józefów i Wilków, by po przerwie na serwis raz jeszcze pokonać te same oesy i o 18:00 zameldować się na ceremonii mety, w trakcie której poznamy zwycięzców rajdu.

Dobrze zaczęliśmy sezon, więc cel może być wyłącznie taki, by podkręcać tempo i piąć się w klasyfikacji mistrzostw Polski. Do tego oczywiście potrzebne jest jak najwięcej punktów. Niemniej jednak zachowując odpowiednią pokorę trzeba przyznać, że przy 12 zgłoszonych R-piątkach w zasadzie dla każdego z zawodników miejsce na podium nie powinno być rozczarowaniem. Odpowiada mi to, że oesy Nadwiślańskiego są miejscami zabrudzone i zaskakująco śliskie. To oznacza, że przewagi można szukać w swojej jeździe, przewidywaniu tego, co się stanie z samochodem, a nie tym czy ktoś zdecydował się na krótką czy długą skrzynię. Sam rajd jest sprinterski, co jest różnie oceniane, ale z drugiej strony podkręci to tempo rywalizacji, co może być ciekawe - powiedział Tomasz Kasperczyk.