"Aktywność radnych piątej kadencji w pracach Rady Miasta Katowice" - taki tytuł nosi nazwa badania zrobionego przez organizację Bona Fides, która patrzy urzędnikom na ręce. Najgorzej w katowickiej radzie miasta wypadł Adam Depta. Opuścił ponad połowę sesji, był tylko na jednej czwartej posiedzeń komisji i ani razu nie pojawił się na dyżurze dla mieszkańców.

REKLAMA

Dziś odbyła się ostatnia w tej kadencji sesja rady miasta w Katowicach. Reporter RMF FM chciał zapytać radnego Deptę o nieobecności. Nie miał jednak szans, bo radny znów nie pojawił się na sesji.

Reporter RMF FM próbował dodzwonić się do radnego. Gdy mu się w końcu udało, Depta stwierdził, że nie przyszedł bo miał kłopoty zdrowotne. Zapewnił jednak, że wszystko jest w porządku i dojeżdża na sesję.

Niestety, radny Adam Depta nie dojechał. Powód - sprawy służbowe. Życie zawodowe nie przeszkadza mu w kandydowaniu w najbliższych wyborach samorządowych. Jest pierwszy na liście PSL.

Adam Depta dostawał dokładnie takie samo uposażenie jak inni radni. Przeliczając jego zarobki, na obecność w magistracie okazało się, że za każde pojawienie się w urzędzie dostawał blisko 1500 zł. To dokładnie cztery razy więcej od najbardziej aktywnego radnego Jerzego Dolinkiewicza.