Możliwe, że oprócz ekshumacji Janusza Kurtyki będą następne. Jak dowiedział się reporter śledczy RMF FM, w prokuraturze sporządzono listę ofiar katastrofy smoleńskiej, których ciała należałoby powtórnie zbadać.

REKLAMA

Badanie ciała Janusza Kurtyki zostanie przeprowadzone, ponieważ rodzina miała zastrzeżenia do rosyjskiej dokumentacji sekcji zwłok byłego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Zdecydowała o tym Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Do ekshumacji Kurtyki ma dojść w ciągu tygodnia. Były prezes IPN-u pochowany jest na krakowskim Cmentarzu Rakowickim.

Wątpliwości budzą protokoły z sekcji zwłok Melaka i Gosiewskiego

W lutym reporterzy RMF FM informowali, że ma też dojść do ekshumacji Stefana Melaka i Przemysława Gosiewskiego. Polscy śledczy mają bowiem wątpliwości, czy sekcje zwłok zrobione tuż po katastrofie były przeprowadzone prawidłowo. Rodzina Przemysława Gosiewskiego od początku podkreślała, że rosyjscy lekarze mylili się wpisując w protokołach, że poseł PiS-u miał 175 cm wzrostu, ważył 90 kilogramów. Rosjanie napisali też, że zwłoki Gosiewskiego nie miały śladów deformacji układu kostnego. Wątpliwości budzą również protokoły z sekcji Stefana Melaka.

W sierpniu 2011 ekshumowano Wassermanna

W ubiegłym roku ekshumowano Zbigniewa Wassermanna. Ponowne przebadanie ciała posła Prawa i Sprawiedliwości wykazało ogromne różnice w rosyjskich i polskich dokumentach w sprawie sekcji zwłok. Ciało posła PiS badali specjaliści z Wrocławia.

Oba dokumenty: polski i rosyjski zgadzają się co do tego, że zwłoki rzeczywiście należą do Zbigniewa Wassermanna. Nie zgadzają się natomiast opisy Rosjan dotyczące narządów wewnętrznych posła. W materiałach z Moskwy nie opisano np. zmian pośmiertnych, które mogłyby wskazywać na godzinę zgonu. Braki w protokole spowodowały, że teraz biegli nie są już w stanie ustalić czy obrażenia wewnętrzne powstały w momencie śmierci, czy może później. Wiadomo, że w dokumentach nie ma ani słowa o obecności na ciele posła Wassermanna śladów materiałów wybuchowych.