"W dwa dni Niemcom udało się oczernić Mariusza Wacha i zniszczyć jego karierę, nie mając na to ani jednego dowodu" - powiedział promotor polskiego pięściarza Mariusz Kołodziej. "Oskarżenia, które padły ze strony Kliczków są absurdalne i stanowią podstawę do wniesienia pozwu o zniesławienie zawodnika i całego teamu" - napisał Kołodziej w oświadczeniu.

REKLAMA

W poniedziałek niemiecki "Bild" napisał, że testy antydopingowe przeprowadzone u Mariusza Wacha dały wynik pozytywny. Próbkę A przebadano w instytucie biochemicznym w Kolonii. Po badaniach okazało się, że zawierała sterydy anaboliczne. Jeśli to samo wykażą badania próbki B Polakowi grozić będzie roczna dyskwalifikacja. Nagonka na naszego boksera tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że obóz Kliczków nie gra fair, a afera z dopingiem została przez kogoś ukartowana. Przypomnę, że kilka dni przed pojedynkiem Mariusz przeszedł szczegółowe badania medyczne, na podstawie których został dopuszczony do walki - powiedział Mariusz Kołodziej szef grupy promotorskiej Global Boxing. W rozmowie z RMF FM Wach podkreślił, że nie ma pojęcia skąd wzięły się sterydy w próbce A. Stawką jego listopadowego pojedynku z Władimirem Kliczką w Hamburgu był tytuł mistrza świata trzech organizacji IBF, WBA i WBO. Ukraiński pięściarz wygrał jednogłośnie na punkty (120:107, 120:107 i 119:109).

...Bo rękawica była nieodpowiednia

Wkrótce po informacji o wynikach testu dopingowego, menedżer Kliczków Bernd Boente stwierdził, że Polak miał również nieodpowiadającą regulaminowi prawą rękawicę. Mariusz Wach chciał walczyć z Władimirem Kliczką w rękawicy bez wyściółki. Takie zachowanie, aby w ten sposób poważnie uszkodzić rywala, jest moim zdaniem brutalne i bezmyślne - powiedział w poniedziałkowym programie telewizyjnym "Uderzenie Hamburg".
Publiczne wypowiadanie tego typu oszczerstw, bez przedstawienia stronie zainteresowanej jakichkolwiek dowodów jest nieprofesjonalne i przede wszystkim niezgodne z prawem. Na miejscu pana Boente zwróciłbym uwagę na to, w jaki sposób nowa, zaakceptowana przez Witalija (Kliczkę - PAP) rękawica znalazła się w szatni Mariusza Wacha i kto tak naprawdę naruszył regulamin - podkreśla Kołodziej. Promotor Wacha wyjaśnia, że zgodnie z przepisami rękawice powinny zostać dostarczone zawodnikowi przez jednego z oficjeli. Tymczasem - jego zdaniem - na nagraniu, które zostało wykonane w szatni polskiego boksera widać wyraźnie, że przepis ten został złamany. Nową, podmienioną rękawicę przyniósł Wachowi członek ochrony teamu Władimira Kliczko. Skąd możemy mieć pewność, że w tej rękawicy nie zostały umieszczone jakieś nielegalne substancje? - dodał Kołodziej.