O wstrzymanie przywilejów dla rosyjskich i białoruskich przewoźników, którzy przejeżdżają przez Polskę, apelują w wysłanym dziś rano do Ministerstwa Infrastruktury liście przedstawiciele branży transportowej. Miałby być to kolejny zestaw sankcji ekonomicznych nakładanych na Rosję i Białoruś.

REKLAMA

Chodzi np. o wstrzymanie działania karnetów TIR, które dają przewoźnikom z Rosji i Białorusi gwarancje celne i dzięki temu ułatwiają transport międzynarodowy. Organizacje transportowe apelują też, by w najbliższym czasie polskie władze nie uznawały zezwoleń Europejskiej Konferencji Ministrów Transportu dla rosyjskich i białoruskich firm transportowych. To jest ważny dokument, który umożliwia wykonywanie nieograniczonej liczby międzynarodowych przewozów pomiędzy poszczególnymi państwami.

Postulowane ograniczenia byłyby bardzo dotkliwe, bo przed wybuchem wojny przez Polskę przejeżdżało w sumie kilkaset tysięcy ciężarówek z Rosji i Białorusi. W praktyce większość eksportu towarów z tych krajów kierowana jest przez Polskę.

"Należy podjąć wszelkie możliwe działania, aby jak najszybciej doszło do zakończenia walk i zahamowania agresji" - piszą przedstawiciele firm transportowych.

"Jesteśmy głęboko poruszeni i z niepokojem śledzimy agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Wszyscy mamy nadzieję na jak najszybsze zakończenie walk i zahamowanie agresji. Stanie się tak jedynie wtedy, gdy działania Rosji spotkają się z solidarną, jednomyślną i mocną odpowiedzią wszystkich Państw w zakresie sankcji polityczno-gospodarczych. Wszelkie utrudnienia w przepływie towarów mogą odbić się negatywnie na funkcjonowaniu rosyjskich przedsiębiorstw i całej gospodarki. W naszej ocenie sankcje powinny objąć również Białoruś. Dlatego zaapelowaliśmy do Ministra Infrastruktury o podjęcie działań na rzecz zawieszenia stosowania Konwencji celnej dotyczącej międzynarodowego przewozu towarów z zastosowaniem karnetów TIR z dnia 14 listopada 1975 r. w stosunku do wymiany towarowej z Federacją Rosyjską i Białorusią. Konwencja upraszcza procedury celne pomiędzy jej stronami - łącznie niemal 70 krajami, co skraca czas transportu, ogranicza kontrole i ogranicza koszty" - czytamy w apelu do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, wysłanym też do wiadomości wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego, ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua i szefowej Krajowej Administracji Skarbowej Magdaleny Rzeczkowskiej.

"Ostatnim z zaproponowanych działań jest wywarcie odpowiedniego nacisku na Międzynarodową Unię Transportu Drogowego (International Road Transport Union - IRU) w celu zawieszenia członkostwa w tej organizacji związków z państw agresorów w tej organizacji. Przypomnijmy, że IRU powstała w 1948 roku z inicjatywy Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ), by przyspieszyć odbudowę zniszczonej wojną Europy poprzez ułatwienie handlu międzynarodowego w zakresie transportu drogowego. W jej szeregach nie powinno być miejsca dla Państw, które uderzają w fundamentalne wartości ONZ. Liczymy, że nasz apel spotka się z odzewem zarówno Ministra Infrastruktury, jak i innych ministrów ds. transportu krajów - sygnatariuszy Konwencji oraz członków Europejskiego Komitetu Ministrów Transportu" - dodają autorzy apelu.

Wroński: Nie możemy funkcjonować w modelu "business as usual"

W obliczu bezprecedensowej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, nie możemy funkcjonować w modelu "business as usual". Skoro transport nazywany jest krwioobiegiem gospodarki - widzimy zasadność w ograniczeniu przepływów transportowych zarówno na Białoruś, jak i do Rosji. Z takim wnioskiem wystąpiliśmy do Ministra Infrastruktury - przyznaje w RMF FM Maciej Wroński, prezes Związku Transport i Logistyka Polska.

Zdajemy sobie sprawę, że mają one charakter obosieczny, gdyż powodują także straty gospodarcze dla państw i problemy firm z krajów stosujących tego typu środki oddziaływania. Niemniej jednak - jesteśmy przekonani, że jeżeli dzisiaj nie zdecydujemy się na poświęcenia dla zatrzymania wojny, to wcześniej czy później zapłacimy za to znacznie większą cenę - tłumaczy Wroński.