PiS złoży do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą przepisów, które podwyższają składkę rentową płaconą przez pracodawców. Chodzi o nowelizację ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, która dzisiaj weszła w życie. Podnosi ona składkę o 2 punkty procentowe - z obecnych 6 do 8 procent.

REKLAMA

Pracownik będzie płacił jak dotychczas 1,5 procent pensji brutto, natomiast pracodawca - 6,5 procent. Według rządu, to rozwiązanie powinno poprawić sytuację sektora finansów publicznych.

Donald Tusk i minister Jacek Rostowski łatają w ten sposób dziurę budżetową - mówiła na konferencji prasowej w Sejmie wiceszefowa PiS Beata Szydło. Podkreślała, że za rządów PiS składka rentowa była obniżana. Dzięki temu powstały nowe miejsca pracy, w czasie naszej kadencji powstała prawie połowa wszystkich nowo powstałych miejsc pracy w UE - mówiła.

Przekonywała, że rozwiązania zaproponowane teraz przez rząd Donalda Tuska "uderzają w polską gospodarkę i w polskich przedsiębiorców" i "będą skutkować tym, że polska gospodarka będzie miała coraz większe problemy". Wielu pracowników zapozna się w tym roku, co to znaczy umowa śmieciowa. Pracodawcy nie mogąc sobie poradzić, będą przerzucać obciążenia na pracowników i wielu z nich będzie mogło zapomnieć o podwyżkach, bo pracodawcy, zamiast zwiększać wynagrodzenia, będą płacić haracz do budżetu państwa - wyliczała Szydło.

Poseł Przemysław Wipler przekonywał, że podwyższenie składki rentowej o 2 punkty procentowe, to "utrata pracy na umowę o pracę przez grupę 150 tysięcy, a nawet 250 tysięcy pracowników". To jest wypchnięcie Polaków do pracy w szarej strefie i wypchnięcie części rodaków za granicę - mówił.

Uzasadniając skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, Wipler podkreślał, że projektów zmian w podatkach - a za taki, w opinii PiS, należy uznać nowelizację ws. podwyższenia składki rentowej - nie powinno się uchwalać w trybie pilnym, który został w tym przypadku zastosowany. W związku z tym tylko pięć dni zajęło wprowadzenie daniny publicznej, która wyjmie z kieszeni Polaków 7 mld złotych - mówił. Politycy PiS uznali więc, że nowelizacja jest niezgodna z art. 123 konstytucji, który mówi, że "Rada Ministrów może uznać uchwalony przez siebie projekt ustawy za pilny, z wyjątkiem projektów ustaw podatkowych, ustaw dotyczących wyboru prezydenta, Sejmu, Senatu oraz organów samorządu terytorialnego, ustaw regulujących ustrój i właściwość władz publicznych, a także kodeksów".

Posłowie twierdzą również, że nowelizacja narusza art. 2 konstytucji, który mówi, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Przeliczamy procenty na pieniądze

Jeśli przeliczyć podwyżkę z punktów procentowych na złotówki, okaże się, że rząd zabrał każdemu z nas średnio 80 złotych miesięcznie.

Skąd taka kwota? Dziennikarz redakcji ekonomicznej RMF FM Krzysztof Berenda przygotował symulację dla osób, które zarabiają średnią krajową. Wynosi ona nieco ponad 4000 złotych brutto, czyli około 2800 złotych "na rękę".

Do tej pory pracodawca musiał odprowadzać na składkę rentową równowartość 4,5 procent naszej pensji. W przypadku średniej krajowej to 180 złotych miesięcznie. Ponieważ składka wzrosła dziś po stronie pracodawcy do 6,5 procent, to wzrosła i kwota tego podatku - aż do 260 złotych.

Różnica - na naszą niekorzyść - wynosi 80 złotych. O tyle więcej szefowie muszą płacić za zatrudnianie nas.