Grozi nam wzrost liczby zakażeń pokarmowych na terenach dotkniętych powodzią. Koniecznie należy przestrzegać zasad higieny - radził Andrzej Zieliński z zakładu epidemiologii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Jak zaznaczył, w Polsce nie ma zagrożenia wystąpieniem epidemii duru brzusznego, wirusowego zapalenia wątroby typu A, malarii czy cholery.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

a

Natomiast istnieje rzeczywiste zagrożenie wzrostem zakażeń pokarmowych, szczególnie w okresie po powodzi, gdy ludzie są zajęci naprawianiem szkód, ustają dostawy wody i żywności i słabnie intensywność działań prozdrowotnych - podkreślił konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii.

Z kolei tężcem najbardziej zagrożone są niezaszczepione osoby pracujące przy usuwaniu szkód popowodziowych, gdzie może łatwo dochodzić do skaleczeń i zabrudzenia ran. Dlatego konieczne są szczepienia takich osób.

Jak mówił Zieliński, by zapobiec zakażeniom pokarmowym, należy dążyć do jak najszybszego przywrócenia funkcjonowania infrastruktury sanitarnej (dostawy wody, środki czystości). Trzeba też zapewnić możliwość zakupu nieskażonej żywności i odpowiednie warunki do jej przechowywania, przygotowywania i spożywania potraw, a także prowadzić działalność promującą higienę.