Nie o satysfakcję chodziło, ale o zasady - tak szef sztabu Platformy Jacek Protasiewicz skomentował korzystny dla jego partii wyrok sądu w sporze z PiS. Jak mówił, PO musiała powstrzymać PiS przed kłamstwami.

REKLAMA

W ubiegły wtorek PiS zarzucił PO, że w swojej broszurze "Polska w budowie" chwali się cudzymi osiągnięciami. Zdaniem partii Jarosława Kaczyńskiego, część wymienionych w broszurze inwestycji została zaplanowana lub zrealizowana za poprzednich rządów bądź przez samorządy. Warszawski sąd orzekł, że te wypowiedzi PiS musi sprostować na antenie TVN24 i zapłacić 10 tysięcy złotych na rzecz hospicjum.

Protasiewicz podkreślił podczas konferencji prasowej, że Platforma "nie ma wielkiej satysfakcji" z powodu orzeczenia, bo nie o satysfakcję chodziło, ale o zasady. Nie ma nic ważniejszego, jak prowadzenie kampanii w sposób uczciwy i rzetelny - oświadczył. Dodał, że podczas 9 minut konferencji prasowej PiS, która skłoniła PO do złożenia pozwu, "padły co najmniej cztery kłamstwa". Jedno kłamstwo na dwie minuty, średnio licząc, uznaliśmy, że musimy pójść do sądu i powstrzymać PO przed tym bezkarnym rzucaniem fałszywego świadectwa - stwierdził.

Pełnomocniczka PO: Posługiwanie się kłamstwem nie popłaca

Orzeczenie sądu pokazuje, że posługiwanie się kłamstwem nie popłaca - oświadczyła natomiast po rozprawie pełnomocniczka Platformy Elżbieta Kosińska-Kozak. To postanowienie pokazało, że konferencja prasowa PiS była oparta na nieprawdziwych informacjach, że użyto tu celowo kłamstwa po to, żeby zbudować przekaz medialny - stwierdziła.

Według prawniczki reprezentującej przed sądem Platformę, fakt, że Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się nie brać udziału w rozprawie, oznacza, że partia nie zdecyduje się prawdopodobnie również na odwoływanie się od wyroku. To oni podnieśli pewne twierdzenia, więc jeżeli chcieli się obronić, to powinni byli wykazać, że to, co mówili jest prawdą. To, że myśmy przedstawili dowody, że jest inaczej, wcale nie uniemożliwiało im podjęcia obrony - podkreślała.

Wydaje mi się, że pokazaliśmy tym postępowaniem, co było nieprawdziwe, że darcie tej książeczki ("Polska w budowie") było zabiegiem agitacyjnym w ramach czarnego PR - podsumowała pełnomocniczka PO.