Piotr Żyła wywalczył brązowy medal MŚ w Lahti! To jego największy sukces w karierze. W serii finałowej konkursu na dużej skoczni Żyła lądował najdalej - na 131. metrze - i z szóstej lokaty, którą zajmował na półmetku rywalizacji, wskoczył na podium! Triumfował, podobnie jak na normalnym obiekcie, Austriak Stefan Kraft, zostając tym samym piątym skoczkiem w historii, który wygrał na MŚ dwa indywidualne konkursy. Ze srebrem - już drugim - wróci zaś do domu Niemiec Andreas Wellinger. Szóste miejsce zajął Maciej Kot, tuż za nim uplasował się Kamil Stoch, a ósmy był Dawid Kubacki. Drużynowo biało-czerwoni byli zdecydowanie najlepsi!

REKLAMA

W pierwszej serii przewodzący stawce na półmetku zawodnicy wcale nie skakali najdalej. 129,5 m uzyskał Norweg Andreas Stjernen i uplasował się na 3. pozycji. Lider Kraft lądował dwa metry bliżej, ale trudne warunki wietrzne i wysokie noty od sędziów dały mu przewagę: Austriak wyprzedził Niemca Andreasa Wellingera o 0,9 pkt.

Kamil Stoch, czwarty na półmetku rywalizacji, skoczył tyle samo co Kraft, ale tracił do Austriaka 2,9 pkt. Tylko o 0,1 pkt wyprzedził natomiast Dawida Kubackiego, który w pierwszej serii skoczył świetne 128,5 metra. Na szóstym miejscu znalazł się po pierwszej rundzie trzeci z biało-czerwonych, Piotr Żyła: 127,5 m i strata 4,8 pkt do lidera.

Tuż za Żyłą uplasowali się jeszcze Słoweniec Peter Prevc i Johann Andre Forfang z Norwegii.

Wszyscy ci zawodnicy mogli wciąż myśleć o walce o medale.

Gorzej wyglądała sytuacja Macieja Kota: skoczył 123,5 m i po pierwszej serii był dwunasty, tracąc do lidera 9,3 pkt, a do podium 6,7 pkt.

Fantastyczny skok Żyły w finale! Stoch i Kubacki lądowali bliżej niż w pierwszej próbie

W rundzie finałowej długo czekaliśmy na dalekie skoki. Zawodnicy z końca czołowej dziesiątki, którzy mogli napędzić czołówce stracha, nie wykorzystali szansy. I wreszcie na belce startowej usiadł Piotr Żyła. Skoczył fantastycznie: 131 m to był atak na podium! Do tego doszły świetne noty za styl. Żyła objął zdecydowane prowadzenie i czekał na rozwój wydarzeń.

Dawid Kubacki wyraźnie nie wytrzymał presji: skoczył 123 m, a z takim rezultatem nie mógł utrzymać miejsca w ścisłej czołówce. Spadł na 8. lokatę.

Nie powiodło się także Kamilowi Stochowi, który spóźnił skok i lądował o trzy metry bliżej niż w pierwszej próbie. Już wtedy stało się jasne, że indywidualnego medalu Stoch z Lahti nie przywiezie: po swoim skoku Polak został sklasyfikowany na 4. pozycji, a później spadł jeszcze o trzy kolejne.

Stracha napędził Piotrowi Żyle Norweg Andreas Stjernen, który wylądował na 129. metrze, ale po przeliczeniu punktów i on musiał uznać wyższość Polaka: przegrał o zaledwie 0,6 pkt!

Wtedy byliśmy już pewni, że Żyła stanie na podium - pozostawało tylko pytanie, na którym stopniu.

Andreas Wellinger, drugi na półmetku rywalizacji, w finale poprawił się o półtora metra - skoczył 129 m - i został nowym liderem.

Ostatni skakał Stefan Kraft: nie poleciał wprawdzie tak daleko jak Wellinger - powtórzył odległość z pierwszej serii - ale to wystarczyło, by mógł ponownie cieszyć się ze złota!

Austriak jest dopiero piątym skoczkiem w historii, który może pochwalić się dwoma złotymi medalami wywalczonymi w konkursach indywidualnych na jednych mistrzostwach świata.

Dla Piotra Żyły brązowy krążek to pierwszy indywidualny medal mistrzostw świata i największy sukces w karierze. Skoczek z Wisły przeżywa w tym sezonie renesans formy: dość przypomnieć, że w styczniu stanął na drugim stopniu podium prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni. Ostatnio wydawało się wprawdzie, że wpada w dołek, ale w decydującym momencie znów pokazał wielką klasę.

Kłopoty Kubackiego i Stocha, którzy w finale skoczyli słabiej niż w pierwszej serii, wykorzystał Maciej Kot: skoczył 126,5 m, a więc w stosunku do pierwszej próby poprawił się o 3 metry i dało mu to pokaźny awans - z pozycji dwunastej przesunął się na szóstą.

Stoch ostatecznie zajął 7., a Kubacki 8. miejsce.

Dobry prognostyk przed sobotnim konkursem drużynowym!

W kontekście czekającego nas jeszcze konkursu drużynowego warto odnotować dobre wyniki Norwegów: Andreas Stjernen uplasował się 4. miejscu, Anders Fannemel był 5., Daniel Andre Tande 10., a Johann Andre Forfang 12.

Zawiedli natomiast - oczywiście poza Kraftem - Austriacy, którzy nie zmieścili się w czołowej dziesiątce: Michael Hayboeck był 11., Manuel Fettner 18., a Marcus Schiffner 22.

Konkurs drużynowy w Lahti zaplanowany jest na sobotę. Później skoczkowie wrócą do rywalizacji w Pucharze Świata i spędzą sporo czasu w Norwegii. 11 i 12 marca przeprowadzone zostaną konkursy w Oslo, 14 marca w Lillehammer, dwa dni później w Trondheim, a na 18-19 marca zaplanowane są loty w Vikersund. Finał sezonu: w dniach 24-26 marca w słoweńskiej Planicy.

Przed konkursem najbardziej martwili się o... pogodę

Biało-czerwoni świetnie spisali się w serii próbnej przed dzisiejszymi zmaganiami: Żyła miał drugi rezultat serii, Stoch trzeci, Kot ósmy, a Kubacki 15.

Przez kwalifikacje do konkursu przejść musiał tylko ten ostatni: skoczył w nich 119 m i zajął dziewiąte miejsce. Pozostali byli zwolnieni z udziału w eliminacjach dzięki wysokim pozycjom w Pucharze Świata. Stoch jest obecnie liderem klasyfikacji generalnej PŚ, Kot zajmuje w niej piąte miejsce. Żyła jest wprawdzie jedenasty, ale w Lahti wskoczył do czołowej "10" dzięki decyzji Słoweńca Domena Prevca, czwartego w PŚ, który z powodu słabej formy zrezygnował z dalszych startów w mistrzostwach świata.

Trzech naszych skoczków nie było więc klasyfikowanych w środowych kwalifikacjach, ale mimo to usiedli na belce startowej. Najdalej skoczył Żyła: uzyskał 121,5 m. Kot doleciał do 115. metra, a Stoch, który pojawił się na belce startowej jako ostatni, osiągnął 113,5 m.

Przed rywalizacją o medale nasi reprezentanci martwili się przede wszystkim o pogodę, która dała im się we znaki w czasie środowych skoków. Jak jednak stwierdził Maciej Kot: Jeśli sytuacja się powtórzy, to przynajmniej będziemy mądrzejsi o dzisiejsze doświadczenia. W Lahti trzeba być gotowym na wszystko.