Organizatorzy igrzysk w Pekinie bronią krytykowanej ostro decyzji o wyborze biegaczki narciarskiej ujgurskiego pochodzenia Dinigeer Yilamujiang jako jednej z dwóch osób, które zapaliły znicz olimpijski. "Jest sportowcem, startuje tutaj, mogła zostać wytypowana" - uważa rzecznik MKOl Mark Adams. Przedstawiciele mniejszości ujgurskiej, która jest dyskryminowana i prześladowana przez chińskie władze, oraz obrońcy praw człowieka mówią natomiast o "gniewie, hańbie i propagandowej zagrywce".

REKLAMA

20-letnia Dinigeer to pierwsza chińska biegaczka narciarska, która stanęła na podium zawodów międzynarodowych. Podczas wczorajszej ceremonii otwarcia igrzysk zapalała olimpijski znicz razem ze startującym w kombinacji norweskiej Jiawen Zhao.

Wybór Ujgurki odbił się głośnym echem ze względu na złe traktowanie przez chińskie władze muzułmańskiej mniejszości zamieszkującej region Sinciang.

To do tej pory najbardziej polityczny ruch ze strony MKOl, który podkreśla, że igrzyska powinny być i są apolityczne - skomentowała w mediach społecznościowych Zumretay Erkin ze Światowego Kongresu Ujgurów na Twitterze.

Chiny pokazują reszcie świata środkowy palec — dodała Yaqiu Wang z organizacji Human Rights Watch.

MKOL broni decyzji

MKOl broniąc decyzji o wyborze Dinigeer nie chciał wyjaśnić, w jakim stopniu był zaangażowany w jej podjęcie.

Ceremonię otwarcia przygotowuje Komitet Organizacyjny, ale my jesteśmy też w jakimś stopniu w to zaangażowani. Pochodzenie Dinigeer nie miało żadnego znaczenia. Jest sportowcem, startuje tutaj. Tak jak ma pełne prawo brać udział w igrzyskach, tak samo ma prawo brać udział we wszelkich uroczystościach i mogła zostać wytypowana do zapalenia znicza - argumentował Adams.

Z kolei odpowiadający na reżyserię ceremonii otwarcia Zhang Yimou podkreślił, że wybór osób do ostatniej zmiany sztafety - od urodzonych w latach 50. ubiegłego wieku, przez nieco młodszych, do tych, którzy przyszli na świat już w tym stuleciu - miał symbolizować przekazanie spuścizny przez jedno pokolenie kolejnemu. Rzecznik MKOl pomysł ze sztafetą pokoleń określił jako świetny.

Obrońcy praw człowieka szacują, że setki tysięcy Ujgurów są wysyłane do obozów reedukacyjnych, gdzie mają być źle traktowani, a nawet torturowani, i poddawani ideologicznej indoktrynacji. Chiny bronią się, mówiąc, że to centra walki z terroryzmem i ekstremizmem, a przebywający tam są kształceni i kończą studia.