Noszenie odblasków może uratować życie – przekonuje policja. Jednak mimo obowiązującego od ponad roku obowiązku noszenia elementów odblaskowych poza terenem zabudowanym, wciąż nie wszyscy się do tego stosują.

REKLAMA

Policyjne dane pokazują jak wiele daje noszenie odblasków. Bez nich po zmroku pieszy jest widoczny dla kierowcy z odległości 30 metrów.

Kierowca jadący w terenie zabudowanym z dozwoloną prędkością 50 km/h ma zaledwie 2 sekundy na reakcję i zatrzymanie auta.

Poza miastem, gdzie auta jadą szybciej, kierowcy na wciśnięcie hamulca zostaje sekunda, albo i mniej. Nie ma szans na zatrzymanie auta przed pieszym.

Gdy ma on jednak odblaski sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Pieszy jest w światłach reflektorów widoczny z odległości nawet 150-200 metrów. Kierowca na rozpoczęcie manewru ma aż 10 sekund w mieście i 5 poza terenem zabudowanym. Auto przed np. przejściem dla pieszych zatrzyma się bez problemu.

Choć prawo nakłada obowiązek noszenia odblasków tylko poza terenem zabudowanym, a za ich brak można zapłacić karę, eksperci namawiają, by o bycie widocznym zadbać także w mieście.

Najlepiej założyć kamizelkę odblaskową. Wtedy jesteśmy najlepiej widoczni. Absolutne minimum w mieście to ubieranie się na jasno, żeby kierowca nie został zaskoczony przez niewidocznego pieszego - radzi Marek Zajdel, ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Zachodniopomorska drogówka do namawiania do noszenia odblasków wciąga też duchownych. W kościołach ma zostać odczytany list komendanta na temat bezpiecznego poruszania się po drogach.

(j.)