Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego dotarło do etapu zadawania pytań 10 sędziom chcącym kandydować na stanowisko I prezesa SN. Wcześniej, po kilku godzinach sporów proceduralnych, kandydaci na kandydatów wygłosili oświadczenia: każdy z nich na zaprezentowanie swojej wizji kierowania Sądem Najwyższym dostał kwadrans. Niektórzy jednak, tzw. starzy sędziowie SN, wykorzystali ten czas, by ostrzec, że zlekceważenie procedur pozbawi wybór nowego I prezesa SN legalności. Ostatecznie wieczorem, po blisko 10 godzinach, obrady Zgromadzenia Ogólnego zostały odroczone do sobotniego poranka.

REKLAMA

Oficjalnymi kandydatami na następcę prof. Małgorzaty Gersdorf chcieliby zostać sędziowie: Tomasz Artymiuk (Izba Karna), Leszek Bosek (Izba Kontroli Nadzwyczajnej), Tomasz Demendecki (Izba Kontroli Nadzwyczajnej), Małgorzata Manowska (Izba Cywilna), Joanna Misztal-Konecka (Izba Cywilna), Piotr Prusinowski (Izba Pracy), Marta Romańska (Izba Cywilna), Adam Tomczyński (Izba Dyscyplinarna), Włodzimierz Wróbel (Izba Karna) i Dariusz Zawistowski (Izba Cywilna).

Z tego grona Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN ma wyłonić 5 kandydatów na nowego I prezesa Sądu Najwyższego.

Obradom przewodniczy sędzia Aleksander Stępkowski, któremu prezydent Andrzej Duda powierzył pełnienie obowiązków I prezesa po rezygnacji z tej funkcji sędziego Kamila Zaradkiewicza.

Nie obyło się bez perturbacji: zanim Zgromadzenie Ogólne przeszło do wysłuchiwania oświadczeń 10 sędziów, sędzia Stępkowski zlekceważył zgłoszone wnioski dot. błędów proceduralnych i nie poddał ich pod głosowanie. Wnioski odrzucał jednoosobowo - mimo że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN to konstytucyjny organ kolegialny.

W efekcie tzw. starzy sędziowie Sądu Najwyższego zdecydowali się wykorzystać przysługujący każdemu z nich kwadrans na wygłoszenie oświadczenia, by tłumaczyć, że w ten sposób prowadzone obrady oznaczają koniec autorytetu Sądu Najwyższego, a zlekceważenie procedur - według nich - pozbawi wybór przyszłego I prezesa SN legalności.

"Naruszane są nie tylko przepisy rządzące działalnością tego rodzaju organów kolegialnych, (tego typu działania - przyp. RMF) stanowią również zaprzeczenie tradycji oraz kultury prawnej" - mówił w swoim oświadczeniu sędzia Tomasz Artymiuk.

Do szukania porozumienia zachęcał natomiast przedstawiciel grupy tzw. nowych sędziów SN, sędzia Leszek Bosek.

"Miałem marzenie, miałem sen, że polski Sąd Najwyższy jest niezależny, zjednoczony (...) i nie ma w nim żadnych podziałów i nieufności (...), że jest szanowany w kraju i na świecie" - mówił.

Motyw snu pojawił się również w wystąpieniu sędziego Piotra Prusinowskiego: podkreślał on, że działania polityków przerwały jego sen.

"To był długi sen, 20-letni sen, sen bez polityków, sen, w którym jedyne, co mnie interesowało, to praca na rzecz Polski, samodoskonalenie. I nagle się obudziłem z tego snu" - mówił Prusinowski.

O tym, że to politycy wywołali podziały w środowisku sędziowskim, mówiła inna kandydatka z grona tzw. starych sędziów SN, sędzia Marta Romańska.

"Przyczyna tego podziału jest przyczyną zaserwowaną nam z zewnątrz" - podkreślała.

O ile więc - jak zauważa dziennikarz RMF FM Tomasz Skory - "starzy" sędziowie SN zwracali uwagę przede wszystkim na ingerencje polityków i bezprawność obrad, o tyle ich niedawno powołani koledzy traktowali swoje prezentacje serio.

Tak jak sędzia Małgorzata Manowska, która przekonywała członków Zgromadzenia Ogólnego: "Ja jestem kandydatem po prostu dobrym i bardzo proszę państwa o głosy".

Wiele wskazuje na to - jak zauważa Tomasz Skory - że to ostatecznie wystarczy: właśnie sędzia Manowska uznawana jest bowiem od dawna za faworytkę i to ona najpewniej zostanie nowym I prezesem Sądu Najwyższego.

Na razie jednak posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN zostało przerwane: wieczorem, po wysłuchaniu odpowiedzi na pytania zaledwie dwóch z 10 kandydatów, obrady zostały odroczone do 10:00 rano w sobotę.

Dopiero po tym, jak wszyscy pretendenci do ubiegania się o funkcję I prezesa Sądu Najwyższego odpowiedzą na serię kilkudziesięciu pytań swoich kolegów, Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN będzie mogło przejść do głosowania, które wyłoni 5 kandydatów, spośród których prezydent Andrzej Duda wskaże następcę prof. Małgorzaty Gersdorf.