23 kwietnia Katalonia obchodzi dzień swojego patrona - świętego Jerzego. Jest to także święto zakochanych, katalońska wersja Walentynek. Podarowuje się zawsze to samo - mężczyźni wręczają ukochanym czerwone róże, zaś kobiety odwdzięczają się książką.

REKLAMA

Zwykle w tym dniu Katalończycy wychodzą tłumnie na ulice, organizowane są różne imprezy i wydarzenia kulturalne dla dzieci i dorosłych - spektakle, koncerty, wstępy do obiektów kultury. Na wielu barcelońskich placach odbywają się pokazy sardany - narodowego tańca katalońskiego, a na znanej i zwykle zatłoczonej ulicy La Rambla ustawia się stoiska z książkami i kwiatami.

Jednak w tym roku święto zwane pod katalońską nazwą la diada de Sant Jordi obchodzony był nietypowo. Ze względu na zakaz przemieszczania się z powodu pandemii koronawirusa, wszystkie obchody odwołano.

Po raz pierwszy w tym dniu nie było nikogo w nielicznych otwartych kwiaciarniach, nie było fiesty ani gwaru ulicznego, a książki i róże kupowano online i wysyłano pocztą. Wirtualna róże i wiersz można było przesłać także ze specjalnej platformy internetowej, dostępnej tylko tego dnia.

Święto Sant Jordi jest zwykle okazją do promocji i podkreślenia katalońskiej kultury, dlatego balkony wielu domów udekorowano narodową flagą Katalonii, tzw. senyerą. Organizacje polityczne i społeczne zachęcały do lektury w języku katalońskim, zarówno w ten dzień, jak i w pozostałe dni roku.

Katalońska tradycja zainspirowała UNESCO, która w 1995 roku ustanowiła 23 kwietnia Dniem Książki i Praw Autorskich.