​Reprezentacja Polski okazała się największym rozczarowaniem mundialu w Rosji - piszą niemieckie media po przegranej biało-czerwonych z Kolumbią. Dla sportowych komentatorów zza Odry wygrana Polaków miała być niemal pewna, zwłaszcza z jednym z najlepszych napastników świata i uwielbianym w Niemczech Robertem Lewandowskim w składzie. W niemieckiej telewizji doszło także do komicznej wpadki...

REKLAMA

Nawet Lewandowski nie pomógł polskiej reprezentacji - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung", który zauważa, że gwiazdor Bayernu Monachium i jeden z najlepszych napastników świata starał się, ale nie trafiał.

Szwajcarski "Basler Zeitung" nazywa z kolei Polskę wprost "największym rozczarowaniem mundialu w Rosji". Dziennik pisze, że Kolumbia zdeklasowała zespół, który w losowaniu grup na mistrzostwa startował z najsilniejszego koszyka. Polska to też pierwszy europejski zespół, który już pożegnał się z szansami na dalszą grę w turnieju. A kolumbijska kampania prowadzonej przez Lewandowskiego drużyny zakończyła się po mniej więcej 15 minutach.

"Die Zeit" podkreśla, że po przegranej z Kolumbią Polska straciła szanse na pierwsze od 1986 roku wyjście z fazy grupowej. Zauważa, że Polacy byli bardziej zaangażowani w grę, niż podczas meczu z Senegalem. Nie dawali jednak rady w ofensywie, a i w defensywie nie mogli w drugiej połowie spotkania nadążyć za Kolumbią. Lewandowski ledwo zagroził bramce drużyny z Ameryki Południowej.

Wysoko mierzyli, nisko upadli - tak wczorajszy mecz w wykonaniu Polaków podsumowuje "Sachsische Zeitung". Gazeta podkreśla, że klubowy kolega Roberta Lewandowskiego - James Rodriguez ukradł naszemu kapitanowi całe show.

Polska rezerwuje lot do domu, po tym jak Kolumbijczycy pokonali Lewandowskich - pisze z kolei "Berliner Kurier". Turniej dla Lewandowskiego zakończył się gorzkim rozczarowaniem - dodaje. "Der Spiegel" pisze o cierpieniach Lewandowskiego, a artykuł o klęsce Polaków ilustruje zdjęciem naszego kapitana z momencie zderzenia z łokciem zawodnika z Kolumbii. Gazeta pisze, że Lewandowski długo nie zapomni wczesnego lata 2018 roku - najpierw odpadł w półfinale Ligi Mistrzów z Bayernem, potem przegrał w finale o Puchar Niemiec, a teraz po zaskakującej porażce z Kolumbią odpadł z mistrzostw świata, w dodatku bez strzelonej bramki.

Portal sportbuzzer.de natomiast zauważa wpadkę komentatora relacjonującego przebieg meczu Polska-Kolumbia w stacji ARD. Steffen Simon pomylił obecnego na trybunach stadionu w Kazaniu Zbigniewa Bońka z inną legendą polskiego futbolu - Kazimierzem Deyną, który nie żyje od prawie 30 lat.

(az)