Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych wezwało wczoraj ambasadora Białorusi w Berlinie Andreja Hiro w związku z sytuacją po niedzielnych wyborach prezydenckich w jego kraju. Dyplomacie przekazano, że rząd federalny Niemiec oczekuje od władz w Mińsku niezwłocznego uwolnienia uwięzionych działaczy opozycji oraz nawiązania z nimi dialogu.

REKLAMA

Swoją postawą białoruskie władze powodują izolację własnego kraju. Ten niedemokratyczny i wsteczny kurs szkodzi przede wszystkim ludziom na Białorusi - oświadczył szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle.

Ten, kto dopuszcza się manipulacji wyborczych i masowo aresztuje ludzi, którzy chcą skorzystać ze swojego prawa do wolności wyrażania opinii i zgromadzeń, nie jest wartościowym partnerem dla Unii Europejskiej. Przekazaliśmy to jasno osobom odpowiedzialnym w Mińsku - dodał szef niemieckiej dyplomacji.

Jak podało MSZ w Berlinie, Westerwelle rozmawiał telefonicznie we wtorek z amerykańską sekretarz stanu Hillary Clinton na temat niepokojących wydarzeń na Białorusi po niedzielnych wyborach prezydenckich w tym kraju.

Białoruska opozycja zakwestionowała wyniki wyborów, według których Alaksandr Łukaszenka zdobył niemal 80 proc. głosów. Siedmiu opozycyjnych kandydatów zatrzymano w nocy z niedzieli na poniedziałek. Rozpędzono demonstrację 20 tys. osób protestujących przeciwko fałszerstwom wyborczym. Prawie 600 osób skazano na kary do 15 dni więzienia za udział w zamieszkach.