Niemcy pokonali Szwedów 2:1 w europejskim szlagierze mistrzostw świata! To dla nich wyjątkowo ważne trzy punkty: gdyby przegrali, musieliby pożegnać się z awansem do 1/8 finału mundialu; co więcej, nawet remis stawiałby ich w ekstremalnie trudnej sytuacji. Sensacją pachniało jednak długo. To Szwedzi otworzyli w 32. minucie wynik spotkania na stadionie w Soczi, prowadzonego przez polskiego arbitra Szymona Marciniaka. Piłkę stracił w środku pola Toni Kroos, Skandynawowie popędzili na niemiecką bramkę, w polu karnym futbolówkę przejął Ola Toivonen i mimo asysty niemieckiego obrońcy przelobował Manuela Neura, umieszczając piłkę w siatce! Mistrzowie świata odpowiedzieli w 48. minucie: na listę strzelców wpisał się wówczas Marco Reus. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył zaś fantastycznym uderzeniem w 95. minucie Toni Kroos!

REKLAMA
Grupa F:

Niemcy - Szwecja 2:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Ola Toivonen (32), 1:1 Marco Reus (48), 2:1 Toni Kroos (90+5).

Żółte kartki: Niemcy: Jerome Boateng. Szwecja: Albin Ekdal, Sebastian Larsson.

Czerwona kartka za drugą żółtą: Jerome Boateng (Niemcy, 82).

Sędzia: Szymon Marciniak (Polska).

Widzów: 44 287.

Niemcy: Manuel Neuer - Joshua Kimmich, Antonio Ruediger, Jerome Boateng, Jonas Hector (87. Julian Brandt) - Thomas Mueller, Sebastian Rudy (31. Ilkay Guendogan), Julian Draxler (46. Mario Gomez), Toni Kroos, Marco Reus - Timo Werner.

Szwecja: Robin Olsen - Mikael Lustig, Victor Lindeloef, Andreas Granqvist, Ludwig Augustinsson - Victor Claesson (74. Jimmy Durmaz), Sebastian Larsson, Albin Ekdal, Emil Forsberg - Marcus Berg (90. Isaac Kiese Thelin), Ola Toivonen (78. John Guidetti).

Mecz w Soczi miał niezwykle emocjonujący przebieg. Zgodnie z oczekiwaniami, podopieczni Joachima Loewa od samego początku szturmowali bramkę rywali. Po akcji w trzeciej minucie celne strzały oddali Julian Draxler i Jonas Hector, ale oba uderzenia zablokowali szwedzcy obrońcy.

Skandynawowie przetrwali kilkanaście pierwszych minut, a później ataki mistrzów świata osłabły. Co więcej, podopieczni Janne Anderssona sami zaczęli coraz częściej zapuszczać się pod bramkę rywali.

Pierwszy raz znalazł się tam już w 11. minucie Marcus Berg, który - wzięty w kleszcze przez dwóch niemieckich obrońców - przewrócił się tuż przed oddaniem strzału. Sędzia Szymon Marciniak nie dopatrzył się jednak faulu, nie skorzystał też z możliwości obejrzenia powtórki wideo (przypomnijmy, że jednym z asystentów VAR był Paweł Gil).

Zwarte szeregi w defensywie i groźne kontrataki dawały Szwedom coraz więcej pewności siebie, czego efektem był gol Oli Toivonena w 32. minucie. Toni Kroos źle podał piłkę przy wyprowadzaniu akcji spod własnej bramki, rywale ją przechwycili, Toivonen odebrał futbolówkę w polu karnym i przelobował Manuela Neuera!

Drugą połowę Niemcy rozpoczęli tak samo jak pierwszą: szturmem na bramkę Robina Olsena, ale tym razem przyniosło to efekt. W 48. minucie Timo Werner dośrodkował z lewego skrzydła w pole karne, tor lotu piłki zmienił lekko wprowadzony po przerwie Mario Gomez, a do siatki trafił Marco Reus!

Od tego momentu Szwedzi mieli kłopot z wyprowadzaniem składnych akcji, a dominacja Niemców z każdą minutą stawała się wyraźniejsza. Przy piłce byli przez 71 procent czasu gry, wymienili też łącznie 619 celnych podań, podczas gdy rywale mieli ich zaledwie 167...

Napór podopiecznych Loewa zelżał tylko na moment: po tym, jak w 82. minucie Jerome Boateng zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. W końcówce jednak mistrzowie świata znów nie pozwolili ekipie "Trzech Koron" ani na chwilę oddechu.

Szymon Marciniak doliczył do podstawowego czasu gry dodatkowe pięć minut, a ostatnia z nich okazała się dla Szwedów zgubna. Wznawiając grę po faulu w pobliżu bocznej linii pola karnego Kroos podał krótko do Reusa, ten zatrzymał piłkę w miejscu i przygotował ją Kroosowi do strzału, a ten uderzył nie do obrony!

Dodajmy, że to spotkanie było setnym pojedynkiem - i 79. zwycięstwem - reprezentacji Niemiec pod wodzą Joachima Loewa.

Po meczu powiedzieli:

Joachim Loew, trener reprezentacji Niemiec:

"Zwyciężyliśmy i to jest najważniejsze. Tym bardziej, że mecz był dla nas bardzo trudny. Graliśmy w końcówce w dziesiątkę, pojawiły się problemy ze zmęczeniem.

Po pierwszej połowie, gdy wynik nie był dla nas korzystny, powiedziałem zawodnikom, że nie mogą tracić nerwów, że mamy jeszcze 45 minut na zmianę rezultatu. Udało się, rywale nie wytrzymali naszej presji. Gramy dalej.

Zasłużyliśmy na wygraną, ponieważ wierzyliśmy w nią, pokazaliśmy charakter. Szwecja miała tylko dwie okazje. Widzieliśmy, że nawet taki zawodnik jak Toni Kroos może popełnić błąd tego rodzaju (strata piłki, po której Szwedzi zdobyli gola). Tym bardziej ucieszyłem się, gdy strzelił drugiego gola".

Janne Andersson, trener reprezentacji Szwecji:

"To była prawdopodobnie najtrudniejsza końcówka meczu w mojej karierze. Nadal mamy szansę wyjścia z grupy, zawodnicy w to wierzą. Ale oczywiście trochę emocjonalnie jesteśmy rozczarowani, bo nie udało się utrzymać wymarzonego jednego punktu.

Trzeba ‘wylizać rany’ po porażce i jak najlepiej przygotować się do ostatniego meczu grupowego z Meksykiem".

Toni Kroos, strzelec zwycięskiego gola dla Niemiec:

"Oczywiście pierwszy gol był po moim błędzie. Przy 400 podaniach w ciągu meczu może się zdarzyć jedno, dwa, które nie trafią tam, gdzie powinny. (...) Momentami graliśmy naprawdę dobrze.

Byliśmy bardzo krytykowani, czasami słusznie, i wielu ludzi w Niemczech byłoby zadowolonych, gdybyśmy dziś zostali wyeliminowani".

Na otwarcie: sensacyjna porażka i uśmiech VAR

Rozstrzygnięcie, jakie zapadło w pierwszym meczu ekipy Joachima Loewa w Rosji, było jednym z największych dotąd zaskoczeń mundialu: Niemcy sensacyjnie ulegli drużynie Meksyku! Jedyny gol tego spotkania padł w 35. minucie: Manuela Neuera pięknym uderzeniem pokonał Hirving Lozano:

Pojedynek w Moskwie od pierwszych minut naprawdę mógł się podobać: toczył się w szybkim, niemal hokejowym tempie, akcja błyskawicznie przenosiła się sprzed jednej bramki pod drugą. W drugiej części gry przewagę - i to przytłaczającą! - mieli już Niemcy - ale Meksykanie nie pozwolili odebrać sobie zwycięstwa.

Z zupełnie innej pozycji przystępowali do pojedynku w Soczi Szwedzi, którzy w swoim pierwszym meczu mundialu pokonali Koreańczyków 1:0.

Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył z rzutu karnego Andreas Granqvist. Co ciekawe, "jedenastkę" - co było zresztą niejedynym takim przypadkiem w czasie trwających MŚ - sędzia podyktował po skorzystaniu z pomocy systemu VAR.

(e)