​Zwykle tego dnia, w pierwszy czwartek października, o godzinie 13:00 w drzwiach Sali Giełdy w Akademii Szwedzkiej w Sztokholmie stawał sekretarz Akademii. Otwierał teczkę i ogłaszał nazwisko laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. W tym roku drzwi pozostaną zamknięte, bo po raz pierwszy od 75. lat nie będzie Nobla z literatury.

REKLAMA

Wszystko zaczęło się od skandalu seksualnego. Jesienią 2017 roku Jean-Claude Arnault, fotograf, reżyser oraz mąż członkini akademii Katariny Frostenson, został oskarżony przez 18 kobiet o molestowanie seksualne i gwałty. A 1 października, gdy ruszył sezon noblowski, 72-latek został skazany na dwa lata więzienia za gwałty dokonane w 2011 roku. Wiele ofiar bało się nagłaśniać przypadki molestowania przez Arnault. Miał bardzo wpływowych przyjaciół. Ośmieliły je, jak podkreślają kobiety, publikacje dziennika "Dagens Nyheter".

Jean-Claude Arnault był też źródłem przecieków o laureatach literackiego Nobla. W tym Nobla dla Wisławy Szymborskiej. Żona mówiła mu kto wygra, a on przekazywał te informacje bukmacherom. Śledztwo wykazało również, że fotograf otrzymywał hojne dotacje z Akademii Szwedzkiej na działalność swojego klubu kulturalnego.

Po tej gigantycznej aferze jury nie ma wymaganej większości, żeby podjąć decyzję o przyznaniu nagrody. Część członków odeszła, część pozostaje "w uśpieniu", poza tym procedura zmian w tej skostniałej instytucji jest bardzo skomplikowana. A to wszystko powoduje, że spada prestiż literackiego Nobla. Zaufanie do nas jest zbyt niskie - mówił w maju Anders Olsson, pełniący obowiązki sekretarza Akademii Szwedzkiej.

W 2019 roku Akademia Szwedzka chce przyznać aż dwie literackie Nagrody Nobla. Najpierw jednak powinna uporać się ze swoimi problemami i powinna zrobić wszystko, by przywrócić wyróżnieniu prestiż. To może być trudne również ze względu na to, że powstała tzw. "Nowa Akademia", powołana przez grupę ludzi kultury. Nie ma ona zgody Fundacji Noblowskiej, ale 12 października chce przyznać "alternatywnego Nobla". Wśród finalistów są Bryytjczyk Neil Gaiman, francuska pisarka urodzona w Gwadelupie Maryse Conde oraz kanadyjska autorka wietnamskiego pochodzenia Kim Thuy.

Co roku, gdy rusza sezon noblowski, w redakcji rozpoczyna się poszukiwanie ekspertów, którzy wspólnie z nami opowiedzą słuchaczom o nobliście. Potrzebujemy ich komentarza, pytamy o wrażenia z lektury książek noblisty czy recepcję ich dzieł literackich. W tym roku tego stresu nie będzie. Ale nie będzie też towarzyszącego ogłoszeniu podekscytowania. Kiedyś śniło mi się, że wchodzę na antenę o 13:00, słyszę wypowiadane przez sekretarza szwedzkiej akademii nazwisko i ... nie mam pojęcia o kogo chodzi. Nie wiem, czy laureat jest kobietą, czy mężczyzną? Czy jest poetą, pisarką, a może autorem dramatów? Nie wiem nawet, z jakiego kraju pochodzi.

Na szczęście, głównie dla mnie na szczęście, nigdy się tak nie zdarzyło. Choć o Hercie Müller wiedziałam dużo więcej niż o sir Vidiadharze Surajprasadzie Naipaulu. W tym roku jednak sekretarz nie wypowie żadnego nazwiska. A słynne białe drzwi ze złotym zdobieniem pozostaną niestety zamknięte. Niegodziwość pana Arnault zniszczyła literackiego Nobla.

(ph)