Pieniędzy z gwarancji biura Summerelse na pewno nie wystarczy na sprowadzenie klientów do Polski - ustalił nasz reporter Paweł Świąder w mazowieckim urzędzie marszałkowskim. Dlatego dziś urząd poprosi wojewodę o dodatkowe pieniądze. Dziś także w Warszawie, Katowicach i Wrocławiu wyląduje 204 turystów, spośród których czterech musiało skrócić swój pobyt.

REKLAMA

Najpierw do kraju wrócą turyści z Hiszpanii i Egiptu. Następni klienci Summerelse wrócą z Turcji w najbliższą środę. Ponad 100 osób wciąż przebywa w Grecji.

Na razie wszystko wskazuje na to, że wszyscy turyści mieli opłacone hotele, ale za bilety powrotne biuro nie zapłaciło. Dlatego urząd marszałkowski musi skorzystać z gwarancji i już wiadomo, że będzie prosić o dodatkowe pieniądze.

My nie mamy tych środków w swoim budżecie. Występujemy do strony rządowej. Po południu zostanie wysłane pismo, wtedy będzie można poinformować, o jaką kwotę występujemy - mówi Anna Groszyk - Książak z urzedu marszałkowskiego.

Summerelse na czarnej liście upadków biur podróży

Warszawskie biuro Summerelse wczoraj przesłało do Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego pismo, w którym poinformowało o wstrzymaniu działalności i zapowiedziało złożenie wniosku o upadłość w ciągu kilku najbliższych dni. W momencie poinformowania o niewypłacalności, za granicami kraju przebywało około 600 turystów, którzy wykupili wczasy w Grecji, Turcji, Egipcie, Bułgarii i na Majorce.

Przedstawiciele biura twierdzą, że ich problemy to skutek obecnej sytuacji na rynku oraz upadku linii OLT.

Klienci Summerelse mogą uzyskać informacje pod warszawskim numerem telefonu: (22) 59 79 544.

Summerelse to międzynarodowy organizator wczasów, który na polskim rynku działa od października 2011 roku. W tym sezonie tour operator wysyłał turystów do Bułgarii, Egiptu (Hurghada i Sharm el Sheikh), Grecji (Kreta oraz Rodos), Hiszpanii (Majorka) i Turcji. Gwarancja Summerelse opiewa na prawie 400 tys. złotych.