Ma 24 lata. Zaczynał jako piłkarz w juniorach Pogoni Szczecin, bo urodził się i mieszka w tym mieście. Piłka to jednak nie było to, bo za wolno i za mało adrenaliny. Dlatego zaczął się ścigać. Jest 3. w klasyfikacji generalnej prestiżowych zawodów Volkswagen Castrol Cup. W weekend pojedzie tak, żeby wygrać - mówi naszej reporterce Anecie Łuczkowskiej kierowca wyścigowy Jakub Litwin.

REKLAMA

Czym jest Volkswagen Castrol Cup?

To seria wyścigów w identycznych samochodów, w tym wypadku VW Golfów szóstej generacji, startujemy na torze w Poznaniu oraz na torach europejskich i aktualnie zajmuję trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Tym golfem można jeździć po ulicy? Czy to z golfa ma tylko karoserię?

Nie, tym nie można jeździć po ulicy, bo nie jest zarejestrowany. To tzw. surówka. Pusta w środku, z klatką, z fotelem sportowym, z pasami bezpieczeństwa. Inne zawieszenie, inne hamulce, także golf tylko z wyglądu.

A co pod maską?

Mamy 260 KM plus 50 koni "z przycisku", tzw. push-to-passa". Po naciśnięciu guzika 50 koni dostajemy ekstra na 10 sekund. 19 razy możemy tego użyć w trakcie wyścigu.

Może to banalne pytanie, ale czy takie wyścigi są trudne?

Myślę, że są jednymi z najtrudniejszych, z racji tego, że każdy zawodnik ma taki sam samochód i to nie jest kwestia stajni, czy teamu, czy wyścigi marek samochodów i tylko od kierowcy zależy, na jakim miejscu przyjedzie i wydaje mi się, że to jest najbardziej sprawiedliwa, ale i najtrudniejsza forma wyścigu.

Ile się trzeba przygotowywać do takiego startu?

Przygotowuję się cały rok, jestem w dobrej kondycji. Dużo jeżdżę. To nie jest tak, że tydzień przed wyścigiem sobie powiem "to teraz sobie potrenuję, bo za tydzień mam zawody". Nie. Przygotowywać trzeba się cały czas.

To jak wygląda twój trening?

Przygotowanie fizyczne to podstawa, z racji tego, że w samochodzie temperatury często dochodzą do 70 stopni nawet.

Czyli chodzisz do sauny?

Też. Ale kondycja to podstawa, żeby w tym samochodzie wytrzymać. Raz, bo jest ta temperatura, dwa, że nie jadę turystycznie i rozglądam się na boki, tylko muszę jechać jak najszybciej, nie popełniać błędów i walczyć z rywalami. Więc biegam, gram w squasha, chodzę na siłownię. Jazda kartem czy samochodem, treningi na torze to jest drugi element. I psychika, czyli rozmowa z psychologiem, bo jeśli głowa dobrze pracuje, to i wtedy kierowca dobrze jedzie.

Ponoć Adam Małysz śpiewał sobie kolędy przed skokami. Tobie też coś podobnego radzi psycholog?

Nie, kolęd akurat nie śpiewam. Ale czasami jest tak, że wsiadam do samochodu i mówię: muszę to dobrze zrobić. Albo: jestem spokojny, dam sobie radę. Ostatnio miałem lekki wypadek na torze i dojeżdżając do tego zakrętu, na którym się to zdarzyło, mówię: nie boję się, dam radę, przejadę, nic się nie stanie. I tak po prostu czasem trzeba się nastawić.

Który z torów, na których startowałeś w tym sezonie jest najtrudniejszy?

Każdy ma w sobie coś trudnego. Natomiast myślę, że Hungaroring, na którym jeździ też Formuła 1, ma dużo zakrętów i jest bardzo wąski. Przy szybkiej jeździe, gdy jest dużo aut, ta bliskość band sprawia, że to jest bardzo wymagający tor. To nie jest tak, że się przyjedzie na niego i od razu można jeździć szybko. Trzeba go dobrze poznać, "wjeździć" się.

Przed startem możesz potrenować na danym torze?

Jeśli chodzi o tę, w której startuję, to w regulaminie jest taki punkt, który zabrania na 30 dni przed zawodami na danym torze trenować. Stąd nie będę miał możliwości potrenowania przed ostatnim startem. To jest po to, żeby wyrównać szanse. Natomiast tor w Poznaniu znam doskonale. Więc przed startem pojeżdżę sobie na nim na rolkach, poprzypominam sobie, wystartuję i mam nadzieję, że wygram.

Po zawodach, jak wsiadasz do zwykłego samochodu, to masz ciężką nogę?

Wręcz przeciwnie. Jak wsiadam do samochodu to czuję taki spokój, wyciszenie, wszystko odbywa się tak wolno. Jazda wyścigowa to jest ogromna adrenalina, emocje i po tym wsiadam do samochodu i tak mi się ziewa. To jest kompletnie inny świat.

A zdarza Ci się dać podpuścić i ścigać na światłach?

Nie, nie jestem mistrzem prostej. W takich sytuacjach odpuszczam. Nie podpuszczam do ścigania, bo muszę być odpowiedzialny za innych kierowców.

To bardzo kosztowny sport. Ile kosztuje twój samochód do startów? Sam musisz za to zapłacić?

W naszym wypadku samochody są dzierżawione przez kierowców. Volkswagen przygotowuje samochody dla nas, dla zawodników. My płacąc za cały sezon 40 tys. euro, startujemy w tej serii, mamy wszystko zapewnione, to znaczy przygotowany samochód, katering, bierzemy tylko swój sprzęt - kombinezon i kask, przyjeżdżamy na zawody i jeździmy.

40 tysięcy euro to kupa kasy!

To są duże pieniądze, natomiast w realiach sportów samochodowych to są grosze. To jedna z najtańszych form ścigania się, w tym wypadku na europejskim poziomie. Dla porównania puchar Porsche, w którym startują nasi zawodnicy, kosztuje 500 tys, euro. Także proszę zobaczyć jaka to jest skala, a już nie mówię o jakiejś Formule.

Pewnie wiele osób się Ciebie pyta, czy chciałbyś być drugim Kubicą...

Owszem, Robert jest moim wzorem sportowca i kierowcy, ale nie chcę być drugim Kubicą, chcę być pierwszym Litwinem.