Nie słabną emocje związane z roszadami personalnymi w wielkopolskim sanepidzie. Chodzi nie tylko o Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Poznaniu, ale podległe jej stacje powiatowe. W ostatnich dniach prawdziwą burzę wśród pracowników wywołało zwolnienie szefowej sanepidu w Wolsztynie, który z resztą znajduje się w tzw. czerwonej strefie, ze względu na wysoką liczbę zakażonych Covid-19. Doświadczoną epidemiolog ma zastąpić dotychczasowy szef Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Kościanie. "To nie zwolnienie, ale nie wybranie na kolejną kadencję" – tłumaczy szefowa wojewódzkiego sanepidu.

REKLAMA

Lidia Kwinto w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wolsztynie pracowała od 2003 roku. Jak zapewnia - dekadę temu podniosła swoje kwalifikacje właśnie w zakresie epidemiologii. Jej kadencja upływa formalnie 14 października. O tym, że musi odejść ze stanowiska, dowiedziała się wcześniej, w miniony wtorek.

Zadzwoniła pani inspektor wojewódzka i zakomunikowała, że nie zostanę wybrana na kolejną kadencję. Nie podała przy tym żadnego merytorycznego powodu. Nie powiedziała też ani dzień dobry ani dziękuję - tłumaczy w rozmowie z RMF FM Lidia Kwinto. Dostałam polecenie natychmiastowego przekazania komukolwiek telefonu alarmowego, na który mieszkańcy zgłaszają wszystkie sprawy związane z Covid-19, miałam kilka godzin na spakowanie swoich rzeczy i wyraźne polecenie, by w środę nie pojawiać się w pracy - dodaje.

Dotychczasowa dyrektor PSSE w Wolsztynie przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. Nie wyklucza złożenia pozwu do sądu w związku ze sposobem, w jakim szefowa wielkopolskiego sanepidu postanowiła się z nią rozstać.

"Żadnych przewinień nie było"

Mam prawo dobierać sobie współpracowników - wyjaśnia Jadwiga Kuczma-Napierała, wojewódzki inspektor sanitarny, która w kwietniu zastąpiła na tym stanowisku Andrzeja Trybusza. (Trybusz podał się do dymisji, tłumacząc swoją decyzję powodami osobistymi - przyp. red.) Nie było żadnego komunikowania decyzji przez SMS jak twierdzą niektórzy, nie powiedziałam też, że p. Kwinto ma opuścić stację. Zadzwoniłam i zakomunikowałam, że nie przedłużę z nią umowy na kolejną kadencję. Nie chciała tego przyjąć do wiadomości - dodaje Jadwiga Kuczma-Napierała. Zapewnia, że pełniący obowiązki szefa wolsztyńskiego sanepidu ma do tego pełne kwalifikacje i doświadczenie na stanowisku kierowniczym w Kościanie. Zapytaliśmy zatem, jakie są powody nieprzedłużenia umowy z Lidią Kwinto. Żadnych przewinień nie było. (...) Mam prawo dobierać swoich współpracowników - podsumowuje szefowa WSSE.

Do niedawna szefów powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych wyłaniali starostowie. Przed pandemią zmieniły się przepisy w tej sprawie, dając kompetencje do ich powoływania szefom stacji wojewódzkich. Wybór musi zaakceptować wojewoda.

Roszady personalne w wolsztyńskim sanepidzie to nie jedyne, do których doszło w ostatnim czasie w jednostkach podległych WSEE w Poznaniu.

W sierpniu ze stanowiska został odwołany szef sanepidu w Grodzisku Wielkopolskim Ryszard Ber. Wojewódzka inspektor Jadwiga Kuczma-Napierała przekonywała wówczas, że nie wykonał jej polecenia służbowego związanego ze zwalczaniem pandemii koronawirusa, co mogło narazić na niebezpieczeństwo mieszkańców powiatu grodziskiego. Bera na stanowisku zastąpił dotychczasowy szef sanepidu w Nowym Tomyślu. Rzeczniczka WSSE dementowała wtedy, jakoby decyzja o odwołaniu dyrektora grodziskiej stacji została mu zakomunikowana przez SMS.

Wcześniej stanowisko straciła też dotychczasowa rzeczniczka prasowa wojewódzkiego Ewelina Suska, która przekonywała, że szefowa dała jej 10 minut na opuszczenie firmy.

"Cała sprawa jest jednym wielkim znakiem zapytania"

Decyzją o nieprzedłużeniu kadencji Lidii Kwinto w Wolsztynie jest też zaskoczony szef powiatowej komisji zdrowia Ryszard Krup. W rozmowie z lokalnym portalem Wolsztyn Nasze Miasto, przekonywał: Sposób poinformowania Lidii Kwinto o decyzji związanej z jej odwołaniem jest dla mnie nie do przyjęcia. Osobiście bardzo mnie to boli, zawsze byłem wyczulony na sprawy ludzkie. Cała sprawa jest jednym wielkim znakiem zapytania, nie rozumiem, dlaczego takie sprawy załatwia się przez telefon. (...) Został ogłoszony nabór na stanowisko, pani Kwinto złożyła dokumenty. Nabór się nie zakończył, bo podobno była tylko jedna oferta, Lidii Kwinto.

Nieprzedłużenia umowy z Lidią Kwinto, ale też sposobu zakomunikowania jej takiej decyzji nie rozumie też poprzednik Jadwigi Kuczmy-Napierały - Andrzej Trybusz, którego poprosiliśmy o komentarz.

Dla mnie to jest ruch niezrozumiały, nie potrafię go racjonalnie wytłumaczyć. Lidia Kwinto pracowała w Stacji 17 lat, z których 5 była jej szefową. To był czas kiedy ja byłem wojewódzkim inspektorem i nigdy nie miałem do niej żadnych zastrzeżeń, to była jedna z lepszych stacji powiatowych. Dyr. Kwinto to wyjątkowo kompetentna i oddana osoba, ale co najważniejsze posiadająca właściwe kwalifikacje. Teraz, kiedy powiat jest w strefie czerwonej - nie powołuje się jej na następną kadencję - mówił Trybusz. Pomijam już kwestię samego sposobu zakomunikowania o tej decyzji, to już sprawa kultury osobistej każdego człowieka, ale gdyby ktoś był na jej miejsce, gdyby była jakaś konkurencyjna kandydatura - ro można by to jeszcze zrozumieć. Tymczasem inspektor z Kościana będzie teraz nadzorował dwie stacje, a co się w ogóle stało z tym konkursem, w którym startowała p. Kwinto - nie wiadomo. - dodał.

Dzisiaj w sprawie zmiany na stanowisku dyrektora PSSE Wolsztyn ma obradować powiatowa komisja zdrowia.