​Biegli sądowi zabezpieczyli ślady na naczepie użytej w zamachu w Berlinie i zostanie ona wydana właścicielowi - poinformowała szczecińska Prokuratura Krajowa. Śledczy nie podjęli jeszcze decyzji w sprawie zwrotu ciągnika.

REKLAMA

Prokurator prowadzący śledztwo przeprowadził już oględziny ciągnika oraz naczepy - powiedziała Aldona Lema ze szczecińskiej Prokuratury Krajowej. Jak dodała, prokurator podjął decyzję, że naczepa może być już zwrócona właścicielowi. Decyzja o zwrocie ciągnika jeszcze nie zapadła - podała Lema.

W trakcie zabezpieczania śladów ujawniły się pewne okoliczności, które dla biegłych mogą stwarzać problemy z udzieleniem odpowiedzi na pytania postawione przez organ procesowy. Czekamy w tej chwili na stanowisko biegłych, które umożliwi nam rozstrzygnięcie czy ciągnik również powinien zostać zwrócony jako zbędny dla postępowania - powiedziała. Jak dodała, jeżeli uda się biegłym pokonać przeszkodę, to w ciągu miesiąca powinna być znana decyzja w sprawie zwrotu ciężarówki.

Śledczy spodziewają się, że badania ciągnika dostarczą informacje, jak poruszał się pojazd przed zamachem. Chodzi o jego lokalizację i funkcjonowanie konkretnych systemów w pojeździe - powiedziała Lema.

Do końca maja do szczecińskiej prokuratury krajowej ma także wpłynąć tłumaczenie materiałów przekazanych przez włoskich śledczych -dodała Lema.

Ciągnik i naczepa użyte w zamachu zostały przetransportowane z Niemiec do Szczecina w połowie kwietnia. Prokuratura poinformowała wtedy, że niemieccy śledczy wydali polskim prokuratorom wszystkie rzeczy osobiste polskiego kierowcy. Z informacji prokuratury wynika także, że wszystkie dokumenty dostarczone przez stronę niemiecką zostały już przetłumaczone.

Kierowca z Polski Łukasz Urban był pierwszą ofiarą zamachu, którego 19 grudnia dokonał Tunezyjczyk Anis Amri. Terrorysta porwał ciężarówkę, zabił polskiego kierowcę, a następnie wjechał 40-tonowym pojazdem w ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w centrum Berlina na Breitscheidplatz.

W wyniku zamachu 12 osób zostało zabitych, a ponad 50 rannych, wiele bardzo ciężko. Amri został zastrzelony kilka dni później w okolicach Mediolanu.

(łł)